To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Czy możliwy jest autofoch?

Z opóźnieniem o środowych zajęciach z Pisarką. Inną niż w zeszłym semestrze, inną niż dwa lata temu. Może powinnam je jakoś nazywać, numerować? ;)

Tym razem o etapach w życiu kobiety, w oparciu o literaturę i własne pisane teksty. Zaczęłyśmy od "dziewczynki". Na warsztat poszły - Jadwinia z "Mikołajka", Mała Mi z "Muminków", Pippi. Przy okazji pierwszej - o dziewczyńskich strategiach radzenia sobie w konfliktach, czyli fochu. Ale, że foch to też domena mężczyzn, więc to po prostu strategia. I zaraz właśnie tytułowe pytanie - czy możliwy jest autofoch? Czy można "sfochać" się na siebie samą? Raczej nie nie, bo to rzecz wymagająca widowni i ewentualnego odzewu. Chyba, że ma się rozdwojenie jaźni :D Inna strona dyskusji - wg jednej z dziewczyn, foch to wyładowanie emocji, po ona po czuje się oczyszczona i zrelaksowana. Według mnie, to kumulowanie negatywnej energii w sobie, jak czajnik na gazie z zatkanym gwizdkiem.

Plus ciekawe spostrzeżenie jednej z pań, bibliotekarki - panie w wieku 50+ nie różnią się w zachowaniu od dziewczynek z klas 1-3... Wszystkie zaczynamy kiedyś tam dobijać 50+ :)

W drugiej części zajęć pisanie tekstu. Byłam zmęczona po całym dniu, spotkania są w salce bez okien, w części piwnicznej, potocznie zwanej "Bagnem". Coś stworzyłam, ale było to tak karłowate, że aż wstyd. Będę musiała to poprawić, albo w ogóle wymyślić coś od początku.

W temacie "dziewczyńskości". Wiertka poszła dziś do żłobka w sukience. Opiekunka przyjęła to z uznaniem, komentując, że mała jest zachwycona sukienkami i nawet grzeczniej się zachowuje, gdy przychodzi tak ubrana. To, że jest zachwycona, to widzę, bo gdy jej którąś z trzech zakładam, to zawsze prowadzi mnie do lustra, każe się podnosić, ogląda się dokładnie z zadowoleniem. Co do zachowania - skoro jest w grupie komplementowana, w centrum uwagi, to i inaczej zaczyna się zachowywać. A może to już zaczyna się etap "księżniczkowania"? Jak ospa, czy różyczka - trzeba u córki przeczekać ;)

piątek, 24 lutego 2012, bezcielesna