To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
O sesji zdjęciowej

W weekend Wiertka miała swoją pierwszą sesję zdjęciową. Z E skontaktowała mnie jej mama, a współpisząca na spotkaniach literackich i przewodnicząca tam, gdzie ja viceprzewodniczę :) W dodatku, czasem czytelniczka tego bloga, więc o sesji będzie ładnie ;)

Zastanawiam się jak wyglądają takie sesje dla magazynów, czy agencji reklamowych, jak wyglądają takie castingi. Bo ja mojej dwulatki na czymś takim nie widzę. Jako czekającą na swoją kolej jej nie widzę. Pierwszą część sesji przesiedziała na moich kolanach, wtulona, więc zdjęcia miałyśmy we dwie. Potem się odpępowiła i trochę bawiła, ale zawsze tyłem do aparatu. Na koniec, po godzinie, już jej się to zdecydowanie znudziło i zaczęła się wygłupiać, skakać, rozrzucać zabawki. Już rozumiem dlaczego fotografowanie dzieci i zwierząt (obcych), to najtrudniejsze zadanie zdjęciowe. Korespondencja z pola walki, to przy tym drobiazg. E dzielnie dawała sobie radę.

Szkoda tylko, że pod względem wizualnym jestem mało kreatywna. Nie miałam pomysłów na przebranie, aranżacje. W tym wolę zdać się na fotografa. W ostatnich dniach całą energię skupiłam na doprowadzeniu mieszkania do stanu, w którym "stajnia Augiasza" nie byłaby pierwszym skojarzeniem. Mimo to, chyba trochę fajnych zdjęć powstało :)

Tak oto porzuciłam drobne mrzonki, o tym, że moje dziecko może zostanie nieletnią gwiazdą świata mody lub mediów, bo ona ma do tej roboty za bardzo żywy i niesubordynowany charakter :) Co najwyżej może kiedyś zostać żeńską wersją Kuby Wojewódzkiego, albo Borysa Szyca ;)

środa, 22 lutego 2012, bezcielesna