To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Przesilenie letnie, cz. 2

Będzie kontynuacja ostatniego weekendu. W niedzielę doładowałam już akumulatory i odczułam potrzebę czynu :) Rowery i bieganie "no fucking way", ale spacery jak najbardziej :)

Najpierw przeszłam się na piknik sąsiedzki, tuż obok. To już chyba trzecia edycja. Pokręciłam się trochę, przyniosłam paluszki, by też mieć swój udział.

O 15:00 zaczynał się spacer miejski z Praską Ferajną do Koziej Górki. Miałam nawet sokramkę wyciągnąć i wstyd mi strasznie, że przypomniałam sobie dopiero jadąc na miejsce zbiórki. A zbiórka była na stacji PKP Olszynka Grochowska. Niczym blondynka, pomyślałam przez chwilę, że to będzie jakiś wypad za miasto, w zieleń, uroczyska. Gdzie tam Kozia Górka do Warszawy? A proszę bardzo. Uroczysko to miało być jak najbardziej - miejsce jest najbardziej znane z osiedla Dudziarska. Większość zapewne nie ma pojęcia, o co chodzi. Chyba, że ktoś namiętnie czyta szpalty kryminalne. Dwie dekady temu zbudowano na odludziu trzy bloki, do których wykwaterowano mieszkańców domów komunalnych, którzy zalegali z czym się dało. Budynki nie mają gazu, ani centralnego ogrzewania. Przynajmniej prąd jest. Bardziej więc już od miasta kopa nie można dostać. Zła plotka niesie, że nie mieszkają tam Amisze, ani Mormoni, a raczej ludzie, którzy mało mają do stracenia.

Większość spacerów ma krótką trasę, dużo punktów do obgadania. Ten miał mało punktów, za to spacerowania po kokardę na czubku głowy. Kozia Górka została brutalnie potraktowana przez rozwój przemysłowy. Z jednej strony odcina ją od świata jedna linia kolejowa, z drugiej strony kilometry torów stacji postojowej, obsługującej pociągi PKP. A w środku lasy, łąki, chaszcze. Ostatnio PKP zablokowało jedyny przejazd samochodowy łączący to miejsce z Olszynką Grochowską (5 minut jazdy) i teraz dostać się tam można tylko od strony sąsiedniej dzielnicy (pół godziny jazdy bez korków, a te zazwyczaj są).

Obejrzeliśmy sobie zakład karny dla kobiet, który tam jest. Na przeciw zakładu, na płocie powieszono baner reklamowy zaczynający się od zdania: "Dzwoń z aresztu. Tanio razem". Zrobiłam zdjęcie, bo nikt nie uwierzy :) Był jeszcze budynek teatru cyrkowego Akt, który działa w okolicy i spacer nad plażę, którą społecznie jego członkowie zorganizowali. Na plaży przywitała nas ludność tubylcza, która charakteryzowała się żartobliwym nastrojem ocierającym się o niebezpieczny sarkazm.

I wreszcie na koniec dotarliśmy do osiedla Dudziarska. Jak wspomniałam już wyżej, z dwóch stron zamknięte jest torami kolejowymi, z trzeciej jest łąka, chaszcze i ogródki działkowe zasiedlone przez ludzi, którzy nie lubią się już ujawniać światu. Do cywilizacji jest kwadrans drogi, za to pustkowiem. Dodatkowo za jednym nasypem kolejowym wybudowano spalarnię śmieci, która lubi dymić.

W takich momentach mam mieszane uczucia. Spacer, by zobaczyć czyjąś biedę i ciężką sytuację. Albo przeświadczenie, że ktoś znalazł się w gorszej sytuacji? Przychodzi stado ludzi i przewodnik coś opowiada. Na szczęście, było też o projektach aktywizujących młodych ludzi na osiedlu, czytaniu książek przez wolontariuszy.

Zapraszam zaraz na mojego fotobloga.

http://praskilajfstajl.blox.pl/html

Będzie można zobaczyć bok budynku pomalowany w "czarny kwadrat na białym tle" Malewicza. Podobno nie spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem. To chyba tylko Filipa Springera by ucieszyło ;) Drugi bok zapewne także by mu się spodobał, ale tylko dlatego, że to miał być Mondriani. Gdyby nie wymyślił tego Piet, to byłaby może pasteloza ;)

To było intensywne dwie i pół godziny wędrówki.

wtorek, 23 czerwca 2015, bezcielesna

Polecane wpisy

Komentarze
2015/06/23 20:20:19
PKP Olszynka to zaledwie dwie minuty jazdy pociągiem od stacji niedaleko mojego miejsca zamieszkania ;) Wiesz, że nawet niedzielnego wkurwa miałam leczyć pisząc do Ciebie smsa, czy czasem nie masz weekendu "niematki"? Ale nie chciałam wykorzystywać Cię do leczenia swoich cholerycznych nastrojów ;) Zresztą samo się ułożyło ;)))))
O babskim zakładzie karnym mogłabym napisać osobny wpis-ale nie, żebym była ich pensjonariuszką ;)))))))))))
Na tych łąkach, wśród tych chaszczy, o których piszesz robiliśmy sobie z Szanownym randki rowerowe ;) Mam nawet trochę zdjęć z tamtego okresu.
:)
-
2015/06/24 09:10:32
Mój A. mieszkał kiedyś na Grochowie, więc znam te okolice ze spacerów. Kochana, przechrzciłaś Mondriana na Mondrianiego. Też ładnie ;)
-
2015/06/25 07:16:20
Chyba źle odmieniłam nazwisko... bo próbuję wpasować to w zdanie.