To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
O czarownicach

Czasami będzie o literaturze.

Natrafiłam ostatnio w bibliotece na "Czarownice z Eastwick" Johna Updike'a. Film oglądałam i to nie raz. Uznałam, że mogę sobie przeczytać pierwowzór, jako coś lekkiego i przyjemnego. I zobaczyłam, jak daleko ekranizacja może odbiegać od pierwowzoru - scenariuszem, klimatem, zakończeniem. To dwie różne historie - łączy je tylko miasteczko, i czworo głównych bohaterów.

Jeśli ktoś pamięta, to film jest lekką, zabawną komedią o trzech przyjaciółkach (rozwódkach) mieszkających w małym miasteczku i diabolicznym mężczyźnie, który je uwodzi po kolei.

Książka komedią nie jest. Dramatem też nie, ale czytając nie zawsze jest do śmiechu. Spodobała mi się, bo chciałabym napisać historię o złych ludziach, którzy robią złe rzeczy, nie mają wyrzutów sumienia i spotyka ich za to nagroda. Teraz miałam coś w tym stylu w rękach.

Bohaterkami nadal są trzy rozwódki, ale nie do końca wiadomo, jak zniknęli ich mężowie. Na ile to autentyczny efekt czarnej magii (panie naprawdę się nią zajmują), na ile pewna metafora uwiędnięcia w związku. Każda z nich sypia z żonatymi obywatelami Eastwick. Na swój sposób pomagając utrzymać kruchą harmonię małżeństw w miasteczku. Żonaci kochankowie co jakiś się zmieniają. Gdy pojawia się Daryl van Horne, jego urok nie tylko uwodzi nasze czarownice, ale sprawia też, że uwodzą się one nawzajem. Czego nie ma w filmie, pojawia się także czwarta kobieta, bardzo młoda - także uwodzona przez nie. Na basenie van Horne'a odbywały się kobiece orgie :) A niektóre sceny erotyczne absolutnie nie pojawiłyby się w żadnej ekranizacji, nawet jeśli postawiono by granicę na widowni powyżej 35 lat :)

A od połowy historii, książkowa wersja, robi się mroczna, okrutna i idzie w kompletnie innym kierunku niż film. Jednak kończy się jakąś przewrotną formą happy endu, bo każdy zainteresowany odnajduje miłość, czy co tam może funkcjonować jako produkt miłościopodobny.

Powieść i film różni też czas, w jakim dzieje się ta historia. Film dzieje się w czasie aktualnym (książkę wydano w latach 80 tych). Akcja powieści dzieje się w latach 60t ych, które miały swój specyficzny klimat społeczny i seksualny, których echa docierały do Eastwick. I bohaterki, i ich kochankowie rodziny pozakładali w słodkich latach 50 tych i teraz, po kilkunastu latach, dobiegając czterdziestki, coraz tęskniej patrzyli na to, co się dzieje dookoła. Na odrobinę szaleństwa.

Tak naprawdę, to powieść i film można potraktować jako oddzielne byty, oddzielne historie. Inaczej musiałabym stwierdzić, że ekranizacja jest purytańska :) Biorąc pod uwagę, że opiera się na książce, gdzie biała i czarna magia jest ważna, której tytuł nawiązuje go głośnej historii z Salem, jest to nieco absurdalne :) Film jest purytański tak jak Ameryka lat 80 tych. Choć ogląda się go przyjemnie.

 

Nie mogę się powstrzymać przed kilkoma kontrowersyjnymi cytatami :D

"Kiedy sypia się z żonatym mężczyzną, w pewnym sensie sypia się również z jego żoną, dlatego trzeba uważać, by nie przynosiła wstydu"

"Z żony jest taki pożytek, że zaoszczędza ci konieczność podejmowania decyzji"

"Nuda żony jest częścią społecznej umowy, ale nuda kochanki podkopuje wiarę mężczyzny w samego siebie"

Oraz na koniec:

"Życie rozwódki w małym mieście przypomina trochę grę w Monopol: w końcu lądujesz na każdej nieruchomości po kolei"

Ja się pytam - gdzie są te miasteczka :)

sobota, 19 grudnia 2015, bezcielesna

Polecane wpisy

Komentarze
2015/12/21 02:46:45
Czytałam kilka powiesci Updike'a, ale " Czarownic" nie. Zachęciłas mnie do lektury...Patrzcie, patrzcie, taki uładzony autor, kochajacy amerykańska prowincję, "wysmyczył" cos takiego...