To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Święta, święta i po

Miałam ochotę na samotną Wigilię Taką spędzoną tylko sama ze sobą. I to nie dlatego, że byłam przygnębiona, smutna, załamana. Po prostu nie czułam ducha świąt. Nie czuję go od kilku lat. Odkąd moja rodzina się rozsypała. Gdy w listopadzie ruszyła kampania reklamująca święta, drażniło mnie to strasznie. W grudniu mi przeszło.

Poprosiłam Byłego by zabrał Wiertkę na kolację wigilijną, na którą sam będzie szedł. A ja sobie posiedzę w domu. Zrobiło mu się smutno w moim imieniu. Okazało się, że idzie do swoich dzieci i byłej żony. Po kilku minutach ona zadzwoniła i zaprosiła mnie. Na moje wahanie, odrzekła, że smucić się będę po świętach. Nie wiem, czy zaproszenie było szczere. Głupio mi było wykręcać się.

Tradycyjnie, jak co roku, w Wigilię byłam w pracy odsiedzieć "dupogodziny". Tradycyjnie zabrałam ze sobą dziecko. Na świąteczną kolację zrobiłam sałatkę i upiekłam dwa dni wcześniej piernik (pierwszy raz w życiu).

Rozmowy o Wigilii odbywały się kilka dni wcześniej, ale dopiero na dwa dni przed świętami uwiadomiłam sobie, że przecież muszę im wszystkim kupić prezenty. Dziecko dłużej posiedziało na świetlicy, a ja w wtorek po pracy buszowałam w księgarni. Jestem płytka, ale uznałam, że skoro ja kocham książki, to innym też się spodobają. Nie miałam czasu, by wędrować po sklepach. Dziecko nadal wierzy w św. Mikołaja i musiałabym to jakoś jej wytłumaczyć.

Kolacja Wigilijna była miła. Pod choinką wylądowała ogromna ilość paczek od Mikołaja. A ja pierwszy raz od kilku lat dostałam prezent na gwiazdkę - i to nawet kilka. Na wyznanie Młodej, że chce sobie zrobić niedługo dredy (po osiemnastce), wykazałam entuzjazm, bo sama też chciałabym mieć taką fryzurę. Okazało się, że wręcz przeciwny stosunek ma jej matka :) A Młody pokazywała mi w sieci zabawne komiksy z Sartre'm i Nietzschem. Cieszyłam się, że jeszcze nie zapomniałam na tyle z filozofii i wiem, dlaczego dana puenta powinna mnie w danym obrazu bawić :)

Dla mnie taki zestaw osób przy świątecznym stole, to nic oryginalnego. Miałam jednak komentarze, że to bardzo dziwne świętowanie i nie typowe. Usilnie nie potrafię uczynić mojego życia normalnym. Nie nienawidzę ludzi, nie krytykuję ludzi, którzy są dla mnie przeszłością i oni nie robią tego w stosunku do mnie (przynajmniej otwarcie). Mogło być gorzej - mogłabym się przecież związać z rozwodnikiem z dziećmi i urodzić nasze wspólne. To byłaby rodzina.

A reszta dni już tradycyjna. Pierwszy dzień świąt u jednego i drugiego dziadka. Drugi dzień świąt u ojca i brata.

Dziś obudziłam się totalnie zmęczona. Bez siły. Święta to nie jest czas wypoczynku.

niedziela, 27 grudnia 2015, bezcielesna
Tagi: życie

Polecane wpisy

  • Weekend

    Poprzedni weekend Wiertka została ze mną, została zamieniona ich kolejność. Wolałam wtedy zostać sama. Jednak dobrze się stało. Wiedząc, że czeka mnie w poniedz

  • Zakręt

    Z przyczyn wielorakich – a to jakieś niedopatrzenie na wiosnę, a to restrukturyzacje, a to roszady, a to celowe wprowadzenie mnie w błąd – umowę o p

  • Imprezy taty

    Dorzucę dziś jedną historyjkę o moim niezwykle towarzyskim tacie :) Razu pewnego byłam z dzieckiem na rodzinnym obiedzie u mojego ojca. Zwierzył mi się, że dos

  • Jest moc

    Po weekendzie pełnym wrażeń jestem podbudowana i wzmocniona. Byłam z Filipem na spotkaniu rodzin cukrzycowych. Ponad 70 osób z okolicznych województw. Pogoda ni

  • Wzruszam się na sitcomie

    Poniedziałek, 16 października Minionej nocy tak mi się spało i nie spało zarazem. Dlaczego ja nigdy nie słucham swojej intuicji? Kończę ze zmienionymi imionami

Komentarze
2015/12/28 03:30:04
Myślę, że to nie samo świętowanie wspomnienia Bożego Narodzenia zmęczyło Ciebie, ale niezwykłość sytuacji. Gdybym nie była osobą wierzącą, nie czułabym magii tych dni, jakieś zwyczaje, trudne do wyjasnienia, potrawy jak z zabawy w gotowanie, drzewko z lasu w ciasnym mieszkaniu, wizyty bez sensu i spotkania z obojętnymi przez rok cały ludźmi...Bez wiary w Boga, ma to zupełnie inny wymiar. Nie zrozum mnie żle, nie czuję sie przez to lepsza, ale naprawdę narodzenie Boga daje radość i pokój. Zadowolenie z rodzinnych spotkań i wysiłek w przygotowanie tych dni zamienia w poczucie, że warto było...
-
2015/12/28 09:52:14
Święta nie mają dla mnie wymiaru chrześcijańskiego, ale pogański.
To czas gdy już zaczynasz wierzyć, że ciemność naprawdę wygrała i spowije na zawsze świat. Ale światło wygrywa i przejmuje kontrolę.
Chrześcijanie wkleili w te święto swoje własne, by zniszczyć kulturę którą zastali. Chrystus nie urodził się w grudniu.
Dla mnie to też ważny ale trudny czas.
I jestem agnostyczką, nie ateistką.
-
2015/12/28 10:55:02
Bezcielesna: jak dlugo mnie znasz, tak zapewne wiesz, ze podpisuje sie obiema lapkami pod Twoim komentarzem ;-)
-
2015/12/28 12:07:51
Jestem osoba niewierzaca i bardzo lubie swieta, lubie choinke(nie kazdy ma male miszkanie,ja mam akurat duze:),lubie swiateczne ozdoby,lubie,bo mam w koncu czas lepic pierogi i piec ciasta,spotykac sie na spokojnie z rodzina i przyjaciolmi,ogladac kiczowate,swiateczne filmy:) Lubie,bo przypomina mi to dziecinstwo,bo stanowi jakis,ciagnacy sie juz przez dziesiatki lat w moim zyciu konstans i tyle. Znam za to osoby gleboko wierzace,ktore w swieta sa zawsze smutne i zdolowane...
-
2015/12/28 13:45:02
Dodam, że przedświąteczny spleen związany jest z odejściem z tego świata członków rodziny, rozpadem związku w same święta, depresji. Przed świętami wracają wspomnienia.
Taka inna wersja "33 scen z życia".
-
2015/12/28 15:28:25
Tessa37, lubisz te dni, jak lubisz może czerwone lizaki i pralinki w kształcie serca. Tylko ta "tradycja' ma krótsza historię ! Wszystko bez głębszych refleksji, ale ma każdy takie Boże Narodzenie jak chce i jakie pamięta z dzieciństwa. Wolność.
-
2015/12/28 15:33:36
Przed chrześcijanstwem była kultura chinska, grecka, rzymska...Nie było takiego hokus pokus boimy sie ciemnosci i przychodzi Jezus ! Światłość. I na litość Boską, nikt nie upiera sie, że to było w grudniu i niebo było bezchmurne, by gwiazdkę, tę jedyną było widać !
-
2015/12/28 15:41:41
Ja tylko tłumaczę, że do mnie głębiej przemawiają rytmy przyrody, w które wpisane jest świętowanie pod koniec grudnia. I to sprawia, że to też dla mnie sakralny czas. Nie żadne "last kristmas aj giw ju maj hart" :)
To nie tylko przywilej katolików :)
-
2015/12/28 22:31:48
Z postępem cywilizacji Święta się skomercjalizowały i mamy festiwal próżności, a nie przeżycia duchowe. Choćby i chciało się wyłamać, to nie bardzo można- jak rozczarować najbliższych? Jak nie podtrzymać tradycji karpia w wannie i siana pod obrusem? Jak nie obdarować prezentami ze szczerego serca i z głębi portfela? Stać nas na podtrzymywanie pozorów, na głębsze refleksje nie zawsze...
-
2015/12/29 11:05:00
Nie lubie lizakow,ani pralinek,lubie odpoczynek na koniec roku,duzo czasu dla siebie i czas spedzony z najblizszymi. Nie trzeba byc katolikiem,zeby pozytywnie przezywac swieta,wbrew temu co pisalas/pisales i tyle. Przemawia tez do mnie podejscie Bezcielesnej,rytm przyrody,coraz dluzsze dni:)