To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Urodzinowo

Za mną intensywny weekend.

W sobotę zajęcia, sprzątanie mieszkania. 

W niedzielę przyjęcie urodzinowe mojej córki. W tym roku wybrałam miejsce poza domem. I to całkiem niedaleko. Poszło na to połowę mojej październikowej prowizji za obsługę klientów, ale żeby ogarnąć chaos w tamtym czasie schudłam ze dwa kilo. Połączyłam przyjęcie dla rodziny, z tym dla koleżanek i kolegów. Miejsca było sporo, a nie ograniczano mnie liczbą gości, jak w innych miejscach.

Okazało się, że zrobiłam dobrze. Z rodziny pojawił się tylko mój tata, tata Wiertki i jej siostra. Reszta się pochorowała, razem z dziećmi.

Za to z klasy przyszło trochę koleżanek. Przyprowadziły młodsze rodzeństwo. Ich rodzice weszli na chwilę i już zostali. Dzieci były, z jednym wyjątkiem, z klasy. Dzieciaki szalały, a dorośli sobie plotkowali, integrowali się. Naprawdę atmosfera była fajna. Było karaoke i śpiewanie piosenek z bajek - głównie tych z Barbie i "Krainy Lodu" :)

Nakupiłam za dużo smakołyków. Okazało się, że dzieci zajęte zabawą, prawie nic nie jadły.

Impreza trwała od 11:00 do 14:00 (potem były kolejne urodziny). Na obiad zaprosiłam do domu, aktualną sympatię mojego byłego. Przyjechała z córką. Dziewczynka była z urodzinową rewizytą. Obawiałam się, że będzie mi ciężko, ale jak sobie posiedziałyśmy we dwie, to dobrze nam się gadało. Unikając Drażliwego Tematu. Po 17:00 odprowadziłyśmy je na dworzec kolejowy.

Poniedziałek i wtorek były ciężkie. Nie w pracy - w pracy odpoczywałam, relaksowałam się i miło spędzałam czas. To kwestie związane z moim dzieckiem skracają mi życie o kilka lat. Dotąd uważałam, że rodzic twierdzący "wpędzisz mnie do grobu" przesadza. Będzie o tym inny wpis.

wtorek, 15 grudnia 2015, bezcielesna
Tagi: córka

Polecane wpisy

  • Listy miłosne

    Jeszcze poświęcę trochę wpisów na raportowanie mojej aktualnej sytuacji. Dziś jakoś nie czuję tego tematu. Jest za to kontynuacja historii z listami miłosnymi

  • Dziecko, a ortodonta

    Będzie wpis z całej serii pod hasłem „Z dzieckiem u lekarza”. Ten sponsoruje ortodonta. A tak naprawdę, to pieczę finansową trzyma Narodowy Fundusz

  • Wychowawczo, cz. 2

    Nie chciałam robić poprzedniego wpisu zbyt rozwlekłego. A teraz mogę napisać, co konkretnie czasami wydarza się w szkole i co moje dziecko ma do wyjaśnienia na

  • Potwory atakują.

    Zaczęła się szkoła, zaczęły się powroty potworów... Czy to już tak musi być, że te psychologiczne problemy muszą się ciągnąć za mną bez końca? Może moja Mama te

  • Historie łóżkowe.

    O nieee... chcielibyście pikantne szczegóły z historii łóżkowych ;-) A to tylko taki kontrowersyjny tytuł, ha ha :-) Otóż będę się więc chwalić w końcu dziełem

Komentarze
2015/12/15 20:22:59
Wszystkiego NAJ dla Wiertki!
:-)
-
2015/12/16 15:56:18
Rosną nam dziewczyny :)) Ucałuj Wiertkę.
-
2015/12/18 09:04:55
Wszystkiego najlepszego dla córeczki:)