To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Nie świadectwo, lecz chęć szczera

W piątek odbywały się w szkołach zakończenia roku szkolnego, rozdania świadectw. I zaraz, w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo wpisów rodziców, którzy pokazywali świadectwa swoich dzieci. Oczywiście, te z czerwonym paskiem, super ocenami. Z tego co mi wiadomo, dzieci nie podjęły tej akcji :)

Jednocześnie z falą radości z sukcesów własnego dziecka, poszła druga fala wpisów pod hasłem "nie świadectwo, lecz chęć szczera". Generalny wydźwięk był taki, że te czerwone paski, wyróżnienia dla najlepszych uczniów, to niesprawiedliwe, to chwalenie się, to jakieś takie nieładne. Bo przecież wszyscy uczniowie ciężko cały rok szkolny pracowali, bo trzeba doceniać każdego. Dziecko kocha się za to, że doczołgało się do rozdania świadectw bez rozstroju nerwowego i bólu tyłka rodzica. A tak w ogóle, to ludzie sukces w życiu osiągnęli i bez "czerwonych pasków".

Ja patrzyłam na to inaczej. Czy to takie złe i straszne, że rodzic, członek rodziny jest dumny z osiągnięć własnego dziecka? Kto ma je chwalić, doceniać, szczycić się owocami jego pracy jak nie rodzina? To ludzkie, ta radość. Mam wrażenie, że to trochę takie polskie - osiągnąłeś sukces, włożyłeś w coś sporo pracy, nakręcało cię, by zrobić coś lepiej. A gdy wreszcie dostajesz dowód uznania, masz to schować za plecami i powiedzieć, że tak naprawdę to nic się nie stało, to przypadek był. Bo innym, którzy po prostu się prześlizgnęli, może być przykro.

Nikt nie napisze kobiecie, która chwali się powrotem do dawnej figury - kosztem diet, ćwiczeń, treningów - że nie powinna się tym szczycić, bo przecież są koleżanki z rozstrojoną gospodarką hormonalną i one nigdy tego wyniku nie osiągną. Nagrodę Nobla przekazuje się uroczyście, z rąk króla, z fetą i kolacją, a nie w baraku, ukradkiem. Bo inni uczeni będą sfrustrowani.

I piszę to z pozycji matki dziecka, które szkolnego dyplomu i medalu nie dostało. I pewnie nie dostanie nigdy.

Bo to nie cała idea "czerwonych pasków" jest zła, nie jest niczym złym wyróżnianie wybijających się uczniów. Mówić trzeba o ważnej roli rodzica, który tak potrafi przygotować dziecko na atmosferę szkolną, że będzie się czuło bezpieczne, kochane i bez takich wyróżnień. Czerwonego paska nie dostanie może, ale za to otrzyma gdzieś indziej medal - w sporcie, konkursach, warsztatach. Będzie wyjątkowe.

Wiem, że łatwo mi tak pisać, mając dziecko, dla którego z natury stopnie i ocena z zachowania nie jest aż tak istotna. Ostatnio natknęłam się na wpis o dziewczynce, która rozpłakała się, gdy nie dostała wzorowego świadectwa. A w domu rodzinnym nigdy nie kładziono nacisk na takie osiągnięcia, doceniano ją za to jaka jest.

Mimo to - dajcie rodziców, dziadkom, ciotkom, przyszywanym przyjaciołom rodziny publicznie cieszyć się z osiągnięć dzieci.

A o moich świadectwach i szkolnych refleksjach napisze w innym wpisie.

poniedziałek, 26 czerwca 2017, bezcielesna
Tagi: córka

Polecane wpisy

  • Dziecięca talia wizyt

    W tym tygodniu czekają mnie trzy wizyty na gimnastyce korekcyjnej mojego dziecka. Niby nic wyczerpującego – ja tylko czekam pół godziny na korytarzu i czy

  • Żal mi mojego dziecka

    Wczoraj Wiertka powiedziała mi, że jest już zmęczona Latem w Mieście. Całej akcji nie można nic zarzucić. Dzieci codziennie mają jakieś atrakcje – basen,

  • Weekendowo

    Tak bardziej kronikarsko napiszę, bo ostatnio nie miałam weny do wpisów i milczałam. Dni weekendowe dzieliły się na dwie części. Ja w miarę wyszłam z przeziębie

  • Historie łóżkowe.

    O nieee... chcielibyście pikantne szczegóły z historii łóżkowych ;-) A to tylko taki kontrowersyjny tytuł, ha ha :-) Otóż będę się więc chwalić w końcu dziełem

  • O dorastaniu.

    Mam dwoje dzieci. Jedno jest już dorosłym facetem, drugie dopiero co wchodzi w młodzieżówkę. Jakoś nie przypominam sobie, żebym miała większe problemy z Pierwor

Komentarze
2017/06/26 20:21:13
Myślę, że nie doceniasz swojej córki. Jeszcze może nagle zacząć być prymuską. Koleżanka całe życie uczyła się średnio, dopóki rodzinie nie zmotywowali jej do czerwonego paska obietnicą komputera. Pasek zdobyła, w kolejnych latach nie było już obietnic, a jednak pasek był, bo ona zobaczyła, że to łatwe :)
Natomiast ja zawsze uczyłam się bardzo dobrze, też mam magistra i podyplomowe nawet, ale paska nigdy nie mialam. Zawsze na granicy. Nie zależało mi na nim, nikt mnie do niego nie zmuszał. Jak szłam poprawiać ocenę na koniec roku i widziałam koleżanki zalane łzami, które podwyższenie oceny wybłagały, bo brakowało do paska, to z automatu się nie wysilałam. Nie chciałam być w ich gronie. Dobra ocena liczyła się dla mnie z tego, co lubiłam. Reszta byla nieważna. I wdzięczna jestem rodzicom, że dali mi luz i mówili, że uczę się dla siebie. Brata już przymuszali, sprawdzali zeszyty i przed edukację się prześlizgnął :).
A co do zdjęć dzieci ze świadectwami na fb - nie podoba mi się. Może dlatego, że sama się w ten sposób nie afiszuję. Za to brzuch Lewandowskiej mi się podoba :). Wtrąciłam swoje trzy grosze na temat tej afery, może masz ochotę zerknąć :)
domowabajka.blogspot.com/2017/06/kult-brzucha-czyli-o-tym-czy-matka-ma.html
-
2017/06/26 22:47:58
Napisałam długą odpowiedź na twoim blogu, ale po wielokrotnym udowadnianiu, że nie jestem robotem - klikając bez końca w ledwo widoczne na telefonie obrazki - trafił mnie potężny szlag i wyszłam. Wybacz.
-
2017/06/27 09:23:56
Ehh, to już drugi sygnał, że z tym systemem komentowania jest coś nie tak, wkrótce go zmienię.
-
2017/06/27 13:06:07
Zawsze mówiono mi, że jestem bardzo zdolna i inteligentna. W głebi duszy czułam, że to prawda. Ale nigdy nie odzwierciedlało tego świadectwo. Czułam nawet, że mam zaniżane oceny bo nauczyciele są rozczarowani mną. W końcu wylądowałam gdzieś lekko za najmniej zdolnymi. Tam nikt się mnie nie czepiał. Wagarowałam. Znienawidziłam szkołę. Nie wiem jakim cudem przebrnęłam przez liceum. Na samym końcu ale jednak. Po latach oficjalnie zaczęto mówić o dys- ... Mam prawie wszystkie jego rodzaje. Do dziś nie odróżniam prawej strony od lewej. Nie nauczyłam się języka obcego. Kiedy zaczęto o tym mówić dla mnie było już za późno. Za późno bo i tak wykształcenie nie zmieniłoby wiele w mojej karierze zawodowej i za późno bo myślałam o sobie jak o głąbie. O kimś kto ma braki w zwojach mózgowych.
Przypadek spowodował, że trafiłam do szkoły krótko przed pięćdziesiątką. I jednak okazało się, że moje przeczucia i ocena innych była prawidłowa.
-
2017/06/27 20:36:17
Selena0705, z komputera się udało i to z jednym testowym obrazkiem. Może kwestia sprzętu.
Jak widać, po waszych komentarzach, sprawa świadectw nurtuje głównie rodziców. Choć ja z dzieciństwa mam trochę inne wspomnienia.