To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Czytelnicze przyjemności

Znowu to poczułam :)

Miałam tak w dzieciństwie. Szłam do biblioteki, wypożyczałam maksymalnie możliwą liczbę książek, czyli trzy. Wszystkie trzy były ciekawe i każdą chciałam od razu zacząć czytać. Nie można jednak czytać jednocześnie trzech pozycji. To znaczy, można, nikt nie zabroni i nawet znałam takie osoby. Ja byłam "bibliomonopozycyjna". Siadałam w domu z tymi książkami i z przyjemnością rozważałam od której zacząć. Czasem zdawałam się na los - rzucałam kostką, losowałam karteczki, wróżyłam z liczb :)

Tak było w czasach, gdy można było wędrować pomiędzy regałami bibliotecznymi. Potem nastał czas rewersów z bibliotek uczelnianych. Na początku, cierpiałam, że nie mogę po prostu wziąć książki z półki, przeczytać opisu na okładce, pierwszych stron. W końcu znalazłam system. Gdy, na zajęcia wypożyczyłam coś co mnie zaintrygowało, szłam serią wydawniczą. Albo trafiłam na jedną z powieści Balzaka, wciągnęła mnie i prawie cały pierwszy rok na studiach poświęciłam na czytanie jego "Komedii Ludzkiej". Dwadzieścia sześć tomów powieści tego było :)

Wreszcie był też okres, gdy mogłam wyjść z księgarni z kilkoma książkami i także czułam ten dreszcz, od której zacząć. Bo chciałam od każdej.

Przez ostatnie lata jakoś to się zagubiło.

I wróciło. W tym roku, w ogóle, czytam więcej niż w poprzednich. Nie dlatego, że mam więcej czasu, ale czuję większą potrzebę. Dziś wypożyczyłam trzy książki. Wszystkie trzy mnie interesują. Nie mogę się zdecydować, od której zacząć :)

Dobra, los zdecydował. Chciałam zacząć czytać już wracając z pracy do domu. Było ciasno w pociągu, niewygodnie się stało, więc wyciągnęłam z torby tę najcieńszą :)

wtorek, 04 lipca 2017, bezcielesna

Polecane wpisy

  • Gdy nie ma słońca

    Temat jest delikatny, ale kiedyś miałam komentarz, że w tych moich wpisach za mało jest emocji. Bo i jest za mało, co jest zabiegiem świadomym. W papierowej wer

  • O księżniczce na ziarnku grochu

    Byłam dziwnym dzieckiem, które bało się chyba wszystkiego. Huśtać wysoko na huśtawce nie – bo mogę spaść. Zjechać z wysokiej zjeżdżalni nie – bo mog

  • Żal mi mojego dziecka

    Wczoraj Wiertka powiedziała mi, że jest już zmęczona Latem w Mieście. Całej akcji nie można nic zarzucić. Dzieci codziennie mają jakieś atrakcje – basen,

  • Długa lista

    Nie cierpię się pakować przed wyjazdem. Co z tego, że mam listę potrzebnych rzeczy, skoro i tak potem okazuje się, że czegoś jednak nie wzięłam? I to najczęście

  • Gwałtowność zjawisk atmosferycznych

    To ja dziś o pogodzie- odwieczny temat do narzekania, roztrząsania, przewidywania, a zwłaszcza kiedy są wakacje, urlopy i chciałoby się mieć trochę tej pogody s

Komentarze
2017/07/04 20:40:17
Jako pożeraczka książek dzielę z Tobą ból wyboru kolejnej książki do czytania. Ja niestety mam inny system, nie losuję ale czytam w różnych miejscach, w każdym inną: w pokoju dziennym książki biograficzne, dokumentalne, opracowania krytyczno-literackie, w sypialni - kryminały skandynawskie i ... poezję do poduszki, w łazience - jakieś "czytadło" (wiem, grzech w takim miejscu), na działce - różności czyli co mi wpadło w oko. W tych miejscach czytana książka zawsze leży otwarta, z zakładką. Dużo pożyczam w bibliotece - mamy bardzo dobry dostęp do nowości. Mniej już kupuję, ale to, co kupie - ma bezwzględne pierwszeństwo przed innymi :) Pozdrawiam serdecznie.
-
2017/07/04 21:15:40
Muszę kiedyś spróbować czytania symultanicznego.
I jestem fanką czytania w wannie. Choć w samej toalecie rozwiązuje kwestię najszybciej jak się da, więc na czytanie nie ma czasu :)
-
2017/07/04 21:26:10
Znam to uczucie i miewam je często. Nie lubię momentów, gdy to odchodzi, a uwielbiam, gdy wraca. I to zarówno z biblioteką, jak i czytaniem. Ja w ogóle mało książek kupuję, lubię nawet zapisywać się w kolejkę do najnowszej pozycji i ten moment, gdy dostaję mail, że książka na mnie czeka. Lubię skarby znajdowane w książkach, czyjeś zakładki, liściki, karteczki. Z czytaniem zaś mam momenty szalone, gdy pochłaniam ogromne ilości książek, oraz takie, gdy przez miesiąc nic - nie lubię siebie wtedy :).
A systemu z rewersami w bibliotekach nie cierpię do dziś.

domowabajka.blogspot.com/
-
2017/07/04 23:47:49
A ja pokochałam Legimi. Kiedyś myślałam, że nigdy- przenigdy w życiu nie przekonam się do e- booków, ale tylko krowa podobno nie zmienia poglądów. Nie porzuciłam biblioteki, tym bardziej, że mam ją naprzeciw swojej pracy. Dzięki temu mam dwa razy więcej czytania, szkoda tylko, że czasu tyle samo. Bardzo żałuję, że przestałam kupować książki, ale po prostu nie mam już gdzie ich upychać, a stosy leżące na komodzie w sypialni grożą lawiną. Może kiedyś- jak już zdobędę się na prawdziwe, porządne półki...
-
2017/07/05 13:02:01
ja w końcu też trochę poczytałam. Żeby wstydu nie było. Ale gdzie mi do was ?
-
2017/07/05 20:45:47
Nie mogę się przekonać do czytników. Być może powinnam spróbować i zastanawiałabym się, dlaczego tak późno to zrobiłam :)
Nie-okrzesana, nie przejmuj się. Nie lubię akcji w stylu "przeczytam 52 książki w roku", bo zakładają, że pasjonatem czytania nie jest ktoś czytający rzadziej. A w życiu bywa różnie.
Ja nie ogarniam radości z dziergania, scrappowana, itp. A to też może wciągnąć i nie jest gorsze od czytania.