To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Choroba i tęsknota

Wiertka w niedzielę wieczorem pojechała do taty, a dzień później miałam od niego wiadomość, że mała wymiotuje, boli ją brzuch, ale gorączki nie ma. Dopytywał się o Nocną Pomoc Lekarską, z której korzystamy. Tak na wszelki wypadek.

A we wtorek dostałam od mojej córeczki maila :)

Dygresja. Kilka tygodni temu, zobaczyłam, że mała chce komentować filmiki swoich ulubionych "jutuberek". Okazało się, że idzie to pod moim nazwiskiem, bo z moim kontem jest skonfigurowany tablet i trochę mi się słabo zrobiło. Dlatego założyłam Wiertce konto z fikcyjnymi danymi - tak by nie można było wywnioskować jej imienia i nazwiska. Opowiedziałam o anonimowości w sieci i ochronie danych. Powysyłałyśmy sobie kilka maili, siedząc obok siebie, tak dla zabawy i tyle.

I teraz dostałam tego maila i wzruszyłam się. Bo był pierwszy wysłany "z daleka". Dość prosty w przekazie - "Bali mnie cały czas brzuch 5 wymiotować bezgoraczki". Zapewne myślała, że może nic nie wiem :)

We wtorek wieczorem siedziałam sobie w centrum miasta i słuchałam występów kabaretowych na żywo, gdy zadzwonił Były.

- Ścisz telewizor. - rozpoczął.

Cały czas był zaniepokojony stanem małej (wymioty, ból brzucha) i chciał jechać do szpitala. Uważałam, że będą czekać godzinami, jako zbyt mało poważny przypadek i lekarze proszą by z takimi rzeczami nie przyjeżdżać, ale ok. Może zaliczyłam z moim dzieckiem dużą liczbę chorób i jestem bardziej odporna. Ja bym jej dawała pić, przytulała i próbowała nakarmić czymś lekkostrawnym. To zapewne grypa żołądkowa, albo lekkie zatrucie. Jednak może lepszy jest taki weekendowy ojciec nadwrażliwy niż olewający.

Pojechali. Jak mówiłam, były kolejki. Chciałam nawet jechać i posiedzieć z nimi. Bałam się tylko, że gdy Wiertka mnie zobaczy, to się rozklei i będzie chciała wracać do domu. Była już prawie 22:00, więc jej ojciec doradził mi bym jechała się wyspać. Mała miała usg jamy brzusznej, badanie oczu i krwi. Wyniki ok. Dali jej, po kolei, dwie kroplówki. Wyszli ze szpitala o... 7:00 rano.

I dziś dostałam wiadomość, że Wiertka chciałaby się ze mną zobaczyć. Tak podejrzewałam. Jest chora, źle się czuje i tęskni za mamą. Pojechałam tam po pracy. Rzeczywiście była apatyczna, bez życia, zabiedzona, z wypiekami i przytulała się do mnie prawie płacząc. Chciała wracać do domu, a na uwagę, że chodzę do pracy, stwierdziła, że będzie na Lecie w Mieście. A kilka dni temu nie cierpiała LwM. Potem trochę poprawił jej się humor. Jako przysmak kupiłam jej chrupki kukurydziane i chrupaki kukurydziano-ryżowe. Miałam nadzieję, że to potrawa lekkostrawna i nie ma jakiejś chemii. Okazało się, że nabrała na to apetytu i wreszcie zaczęła jeść. Bo znowu nic nie jadła, ale może to wpływ tych kroplówek. Za to cały czas pobolewa ją brzuch. Jutro Były zabiera ją do pediatry.

Była smutna, że wychodzę, ale obiecałam, że w weekend znowu zajrzę na trochę.

środa, 09 sierpnia 2017, bezcielesna
Tagi: córka choroba

Polecane wpisy

  • Jak weekendowy rodzic

    W piątek po pracy musiałam podjechać z książeczką zdrowia Wiertki, na jedno z jej badań. Opiszę to kiedyś oddzielnie. Wiedziałam, że nie zostawię dokumentów i n

  • Weekendowe imprezy

    Nie sądziłam, że weekend będzie tak wyglądał. W piątek, o 17:00, odbierałam Wiertkę z Lata w Mieście, zadzwonił jej ojciec z pytaniem, czy znalazłam opiekę na p

  • Raport z końca tygodnia

    Wprowadziłam jakiś kompromis. Wczoraj Wiertka poszła ze mną na pewien wykład, trochę spotkanie towarzyskie. Jako, że takie wydarzenia postrzega jako śmiertelnie

  • OSPA

    Mimo jednej dawki szczepienia córunia zachorowała na ospę. Choroba przeszła bardzo łagodnie, bo po pierwsze trwała 3 dni,  po drugie krostek było kilkanaśc

  • Pierwsza choroba

    Po powrocie z wczasów córce zaczęła wychodzić druga już piątka. Spuchnięte tym razem było nie tylko dziąsło, ale cała buzia. W nocy Mała zagorączkowała do 40 st

Komentarze
2017/08/09 21:23:11
Dobrze świadczy o tacie Wiertki, że nie każe Ci jej zabrać do domu :). Zdrówka dla małej!