To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Raport pracowniczy

Chodzę do pracy, choć jest to jak trwanie w związku z kimś, kto ma cię głęboko gdzieś, ale kredyt hipoteczny, czy przekonania religijne nie pozwalają na wyprowadzkę. Albo mam po prostu niezdrowe poczucie obowiązku mówiące, że powinnam pewne rzeczy zakończyć, poskładać, ułożyć. Bo gdyby jutro przejechał mnie samochód, to byłaby jatka – pewne rzeczy tylko ja ogarniam. Mam też nawyk, może frajerski, by w życiu zawodowym nie palić za sobą mostów, ani nie wykonywać dramatycznych gestów. Już osobiście przekonałam się, że dawni przełożeni potrafią się pokazać, gdy aplikujesz do nowego miejsca. I w drugą stronę – ja cierpliwie czekam, by odegrać się na takim, który nie fair się zachował wobec mnie. A pamięć mam jak słoń. Miałam sytuację, gdy mogłam się zrewanżować.

 

Oprócz tego pracuję z miłymi ludźmi i przebywanie w ich towarzystwie nie stanowi źródła stresu. Bo czasami też tak bywa, że musisz trwać w miejscu pracy, na wypowiedzeniu, a otoczenie też jest średnio przychylne.

Jest jeszcze jedna sprawa. Jeszcze nigdy nie brałam zwolnienia lekarskiego nie będąc chorą, by coś odwlec w pracy, nie pojawiać się w niej. Nie mam pojęcia, jak na taki temat rozmawiać z lekarzem i chyba ciężko by mi to przez gardło przeszło. Z pediatrą mam częstszy kontakt, bardziej luźniejszy i ona zapewne by mi pomogła. Tylko co – ja na zwolnieniu lekarskim, a dziecko w szkole na lekcjach? Mam ją zostawiać w domu? I jaki przykład daję córce, gdy w jej obecności negocjuję z lekarzem lewe zwolnienie.

Na razie pracuję, zbieram informacje. Może jakaś zaprocentuje. Lepiej nie zapeszać.

Ten wpis chyba powinnam do listu motywacyjnego dołączać ;)

 

poniedziałek, 23 października 2017, bezcielesna
Tagi: praca życie

Polecane wpisy

  • Kolory twojej osobowości

    Mam za sobą trochę intensywny weekend. A jeszcze, zalegle, chciałam napisać coś o poprzednim. W sobotę ponownie miałam całodniowe szkolenie w pracy. Oczywiście

  • Ognisty tydzień

    Myślałam, że poprzedni początek tygodnia był ognisty, ale ten poszedł na przód peletonu. Ognista była atmosfera dookoła, bo przecież nie pogoda. Niby pochmurno

  • Dzień szaleństwa

    Wczorajszy dzień mam siłę opisywać dopiero teraz. Był, że skorzystam z cytatu koleżanki, jak oddzielny krąg piekła :) W pracy dużo pracy, taka fala przed wprowa

  • Raport.

    Nie piszę ostatnio ponieważ nie dzieje się dobrze i chcę uniknąć publicznego umartwiania się nad sobą. Po pierwsze: pijany teść, który doprowadza mnie i Szanown

  • Inauguracja

    Sezon taneczny rozpoczęty. Zaczynają się typowe i stałe problemy. Wydawało mi się, że po ostatnich rozmowach i uzgodnieniach, po obozie, jakoś udało się dojść d

Komentarze
2017/10/23 18:53:06
I masz wciaz nawyk pisania postow pod koniec pracy :-)))
A co do zwolnienia-idziesz, mowisz, ze dostalas wypowiedzenie i doznajesz z tego powodu okropnego stresu. Nie spisz, nie jadasz, wydzierasz sie niepotrzebnie na dziecko. Potrzebujesz kilku dni na reset. Kiedy pada pytanie "ile" wtedy negocjujesz ilosc chorobowego.
Trzymaj sie! Bedzie dobrze :-)
-
2017/10/23 19:37:17
Ja w dramatycznej sytuacji poszłam po zwolnienie i nie dostałam. Tez nigdy nie brałam.
kolega poszedł do psychiatry. Dostał od razu.
życie...
-
2017/10/23 19:38:50
W domu gotuję obiad, albo jadę z dzieckiem na gimnastykę korekcyjną, odrabiam lekcje, sprzątam klatki świnkom. O 19:00 chcę tylko gorącej kąpieli :)
-
2017/10/23 20:39:47
Salmiaki, tego się obawiam. Moja dobra koleżanka dostała od internisty od razu, na dwa miesiące chyba.
Trudności ze snem, tachykardię, zaciśniętą krtań i płacz na zawołanie i myśl by iść do psychiatry, mam na razie za sobą. Powinnam się cieszyć, jeśli nie wróci :)
Psychiatra da od razu. To jedno z pytań na pierwszej wizycie. Zakładają, że jeśli Polak do nich trafił, to jest pod ścianą.
-
2017/10/25 09:03:17
Hej, a dlaczego niby wizyta u psychiatry miałaby być samym złem. Przecież dobrze wiesz, że psychiatra nie zajmuje się tylko "twardymi" chorobami. Może nie tylko dać zwolnienie, ale też pomóc pozbierać się, niekoniecznie za pomocą farmakologii. Może również pokierować na konsultacje do psychologa, a te, poza wyjątkami, raczej pomagają. Może gdzieś czai się inna ścieżka kariery dla Ciebie, może jej nie dostrzegasz ... wiem gadam jak nawiedzona, ale jakoś w to wierzę . To mówiłam ja mocno wierząca w dobroczynność psychoterapii, za młodu wyznawczymi psychiatrii humanistycznej.
-
2017/10/25 20:52:16
Nie chodziło mi o to, że wizyta u psychiatry to samo zło. Jednak tak ogólnie jest postrzegana. Piszę w liczbie mnogiej o innych.
Ja nie chciałabym przedstawiać w pracy zwolnienia lekarskiego od psychiatry.
Na wizytę u państwowego trochę się czeka, a nie mam środków na regularne wizyty u prywatnego.
-
2017/10/26 12:21:03
Lekarz I kontaktu tez dalby zwolnienie wiedzac, ze w przeszlosci pojawial sie epizod depresji. Przynajmniej w mojej przychodni taki lekarz jest. Wiem, bo to moj lekarz rodzinny.