To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Jak zwiedzać muzea :)

Za nami matczyno-córkowy weekend. W sobotę Wiertka odmówiła atrakcji, oglądania orszaków, dworaków, dekoracji świątecznych i na cały dzień zaszyła się przy serialach dla wczesnych nastolatek. Ja wyszłam na krótki spacer, bo pogoda była przepiękna.

Za to w niedzielę pojechałyśmy do Zamku Królewskiego. I to na wyraźne życzenie mojej córki. Potem się okazało, że jej się chyba z Muzeum Narodowym pomyliło, ale nic straconego :) Wiertka odrzekła, że woli zwiedzać ze mną, bo jak idzie z klasą, to jest tłum, popędzają ich, nie może oglądać jak chce.

Zobaczyłam, że nasze pokolenia czego innego oczekują od muzeum. Trasę zamkową przeszła raczej szybkim krokiem, nie zatrzymywała się na dłużej, nie wpatrywała w obrazy, elementy wystroju. Na chwilę przystanęła w sypialni królewskiej i była ciekawa, gdzie spała królowa.

- Nasz ostatni król, Stanisław Poniatowski nie miał żony, był kawalerem. - powiedziałam.

- Czyli był singlem? - doprecyzowała moja córka

No tak.

Już myślałam, że nasza wizyta w Zamku będzie trwała pół godziny. Aż trafiłyśmy do sal, gdzie były prezentacje multimedialne związane z historią budynku. I tu, z zaskoczeniem, zauważyłam, że moja córka jest zainteresowana i spędza najwięcej czasu. Dlatego, że ta część była multimedialna właśnie. W pierwszej sali - projekcja filmu o historii zamku od XIV wieku do 1939 roku. Druga sala poświęcona była II wojnie światowej - informacja filmowa wyświetlana była na trzech ścianach, światło było przyciemnione, słychać było dudniące wybuchy bomb, a na środek sali był podświetlaną na czerwono kratą symbolizującą wojenne pożary. W ostatniej sali zamieszczono informacje o odbudowie zamku - film wyświetlany ścianie, tablice interaktywne i kilka budek ze słuchawkami, gdzie można było wysłuchać wywiadów i fragmentów kronik.

Moje dziecko obejrzało w skupieniu film w każdej z sal, wysłuchało audycji w każdej z budek.

Zobaczyłam, że czego innego oczekujemy od przeszłości. Jak chcę zobaczyć, dotknąć, doznać okruchów autentycznego dawnego czasu. Patrzę na meble i czuję oddech tej epoki, idę przez salę i wyobrażam sobie tamte czasy. Dla mojego dziecka, nie jest ciekawe, że coś jest autentyczne i dotykał tego jakiś człowiek przed setkami lat. Dla niej istotna jest informacja podana w interesującej formie. Może się okazać, że nigdy nie poczuje potrzeby np. pojechania do Luwru - usatysfakcjonuje ją wirtualna podróż po tym muzeum.

Zajrzałyśmy jeszcze do Pałacu Pod Blachą, gdzie moje dziecko się wynudziło i chciało mnie jak najszybciej wyciągnąć. Na parterze można było zobaczyć wystawę wschodnich kobierców, a na górze przepięknie urządzone meblami z epoki pokoje księcia Józefa. A szkoda, bo szczególnie te pokoje chciałam w spokoju sobie obejrzeć :)

Zachęcam. W niedzielę do Zamku Królewskiego wstęp jest wolny :)

poniedziałek, 08 stycznia 2018, bezcielesna

Polecane wpisy