To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Nowe

Trzy dni spędzone w domu (z wyjściami po dziecko do szkoły) pomogły i czuję się już prawie normalnie. Próbuję jeszcze zdusić początki kaszlu. Jak to zwykle bywa przy mrozach, czuję ogromną suchość w gardle. Ciągle bym popijała wodę i słabo pomaga. Jakbym miała tam papier ścierny :) Zdusiłam ochotę napicia się piwa, czy białego musującego wina, które zapewne doskonale by nawilżyły. Nie wiem, jak by było z następnym porankiem :)

Pierwszy dzień w pracy. Starałam się być dzielna, uważna i miła. Mocno starałam, bo - czy to z emocji, czy z powodu dzisiejszej pełni - nie mogłam zasnąć. A jak wreszcie przysnęłam, to wybudziła mnie jakaś imprezka obok w bloku. Na szczęście krótka. Usnęłam na dobre o 3:00, by po 6:00 obudził mnie budzik. Nad ranem miałam jeszcze sen w którym kruki, czy wrony (niczym z literatury) rozdziobywały nagie ciało martwego dziecka. No super :) Efekt był taki, że byłam przez cały dzień straszliwie senna i walczyłam, by tego nie było po mnie widać :) W firmie jest ekspres z dobrą kawą, więc korzystałam.

Dział, w którym pracuję rzeczywiście składa się z osób w moim wieku, a nawet nieco starszych. O pracy rozpisywać się nie będę. Na razie szkolenia, wdrożenia, CRMy i SAPy migają przed oczami. Skończyło się lenistwo :)

czwartek, 01 marca 2018, bezcielesna
Tagi: sny zdrowie praca

Polecane wpisy

  • Przeziębieniowo

    Zauważyłam ciekawą rzecz. Dwa ostatnie lata były dość ponure i tak też reagowało moje ciało – miałam jakieś 4-6 przeziębień i – to dość silnych R

  • Listopadowo zarazkowo

    Listopad nie udaje kogoś, kim nie jest. Listopad jest listopadowy :) Długi weekend był mi naprawdę potrzebny. Niewiele robiłam. Stopa odpoczywała, stłuczony pal

  • Koniec tygodnia

    Koniec tygodnia był intensywny. Odysei dentystycznej ciąg dalszy. Niby bagatelka, wymiana plomby w jednym zębie, ale zrozumiałam dlaczego mój znajomym kiedyś tw

  • Mróz

    Niewielki, tak około -5, w końcu jest zima. Śniegu też napadało, można by się pooddawać białemu szaleństwu. Można- ale po pierwsze, nie przepadam za sportami zi

  • ludzie są różne...

    … kwadratowe i podłużne. Ogólnie jestem zdechła, charczę niczym gruźlik, nos zatkany - wirusówa pełną gębą. obdzwoniłam moich podopiecznych z informacją,

Komentarze
2018/03/02 09:02:57
Stres Cię obudzi, nie ma bata. Trzymam kciuki za szybka aklimatyzację.