To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Weekend w parku

Sobota była handlowa. Zrobiłyśmy z Wiertką dużą wycieczkę autobusem za miasto - by w Ikea kupić trochę pudełek do szafy. Okazało się, że ten wyjazd był pierwszym, kiedy moje dziecko nie chciało już iść na tamtejszy plac zabaw. Zazwyczaj wtedy ja siedzę sobie z kawą i książką. I tak wpuszczają ją już chyba przez przeoczenie, bo limit wzrostu to 140 cm, a ona go przekroczyła. Okazuje się też, że przekroczyła także emocjonalną granicę, bo ukochany plac zabaw przestał być interesujący. Ale nadal obie lubimy szwedzkie klopsiki w tamtejszej restauracji.

To nie koniec, bo głównym celem wycieczki był zakup hulajnogi. W ramach prezentu nie-komunijnego, mój tata podarował wnuczce pieniądze na rower. Taki średniej półki, kwota trzycyfrowa. Sporo czasu zastanawiałam się, jaki jej kupić, gdzie jej kupić. Nie jeżdżę, totalnie się nie znam. W dodatku, jak ją nauczyć jeździć, skoro sama nie potrafię. Efektem tych dylematów była rozmowa z Wiertką, która odrzekła, że woli hulajnogę. I tak pojechałyśmy do sklepu sportowego po hulajnogę - taką od 1,45 cm wzwyż, więc będzie służyć (oby) przez kilka lat. Od razu poprosiłam w sklepie o jej rozłożenie, bo przecież nie dałabym rady. Wiertka ze sklepu pomknęła jak strzała na swoim nowym pojeździe. A do przejścia, na pętlę autobusową, był spory kawałek.

Niedziela zaczęła się od badań społecznych. Niedawno, na lokalnej grupie fb, napisała studentka psychologii. Razem z innymi studentami z kilku krajów robi badania ośmiolatków nad procesem nauki sarkazmu i ironii :) Szukała chętnych rodziców. Zgłosiłam się. Nie byłam na tyle gościnna, by zaprosić ją do siebie, ale umówiłyśmy się w centrum handlowym, w niedzielę niehandlową - było więc cicho i spokojnie. Przy jednym stoliku Wiertka miała swoje pytania do scenek, a przy drugim, ja jako rodzic wypełniałam swoje kwestionariusze. Na przykład, też miałam scenki, gdzie trzeba było na końcu napisać, co dana osobie odpowie - wybadanie, jaki typ humoru preferuje rodzic i czy w ogóle go posiada. Badanie ma dobrą dotację, więc w podzięce dostałyśmy upominki - Wiertka naklejki i książkę, ja kupon do Empiku, też na książkę.

Z badań pojechałyśmy do parku. Wiertka wybrała taki w sąsiedniej dzielnicy, gdzie zawsze chodzi z tatą i rodzeństwem. Szalała oczywiście na hulajnodze przez cały dzień. W środku parku jest zbiornik wodny, na na nim wysepka (z małym dojściem). Siedziałyśmy tam na trawie, bawiłyśmy się najpierw w chowanego (po krzewach i krzakach). Potem było "Pytanie, czy wyzwanie". Moja córka miała początkowo dziwne pytania, bo o ile "czy jesteś w kimś zakochana?" jeszcze przeżyję, ale "ile razy się z kimś hajtałaś?" było trudne. Bo okazało się, że mojemu dziecku chodzi o seks. Odrzekłam, że takich tematów nie poruszamy. Podejrzewam, że Wiertka oczekuje, że będę mówić, że zakochana jestem w jej tacie i że tylko z nim się "hajtałam". Stanęło na "jakim drzewem jesteś?" i dalej w tym stylu. Wyzwania były gorsze, bo musiałam biegać dookoła wyspy, robić przysiady. Ja za to kazałam mojemu dziecku, w ramach wyzwania, robić działania matematyczne ;) Na koniec jeszcze robiłyśmy tańce na trawie. I tu już bałam się, że zbyt długo jesteśmy dziwne, bo w okolicy leżało na kocach sporo ludzi. Widocznie moje dziecko miało potrzebę kontaktu ze mną i wolało tak spędzić czas, niż na placu zabaw obok.

Lubię jadać na mieście, więc w drodze powrotnej wstąpiłyśmy do knajpki azjatyckiej, w której Wiertka bywa z tatą i że zacytuję mówi o niej, że "restauracja jest na wypasie". Mała zamówiła normalne danie, chrupiącego kurczaka i myślałam, że będę po niej dojadać. Nic mylnego. Zjadła wszystko co do ziarenka ryżu. Ja jej dużo i mnie takie danie nasyca. Znam dorosłych, którzy by mu nie dali rady. Wiertka wsunęła wszystko.

W drodze powrotnej jechała jeszcze na hulajnodze, a ja miałam ochotę zlegnąć już gdzieś. Nie wiem, skąd to dziecko ma tyle energii.

Okna w domu wyją o mycie i trzeba posadzić kwiatki na balkonie. Następny weekend będzie chyba domowy.

niedziela, 13 maja 2018, bezcielesna

Polecane wpisy

  • Majówka

    Tegoroczna majówka wyglądała jak szachownica - dwa dni wolnego, dzień pracy, dzień wolnego, dzień pracy, dzień wolnego, dzień pracy, dwa dni wolnego. Efekt był

  • Weekendowy szał zakupów

    Po ostatnim weekendzie, który trwał tylko jeden dzień i tygodniu pracy, w piątkowy wieczór byłam tak zmęczona, że aż zła. Tak chyba reaguję na duże zmęczenie. J

  • Weekendowo

    Tak bardziej kronikarsko napiszę, bo ostatnio nie miałam weny do wpisów i milczałam. Dni weekendowe dzieliły się na dwie części. Ja w miarę wyszłam z przeziębie

  • Weekendowo.

    Zawsze jak przyjeżdżam w rejony mojej starej dzielnicy ogarnia mnie jakaś taka dziwna melancholia. I niby mieszkam już w nowej dzielnicy mojego miasta prawie 9

  • Raporcik.

    Korzystając z możliwości wzięcia urlopu (ach, jaki to jest cudowny przywilej!) czwartek i piątek siedziałam w domu. Na rozpoczęcie roku szkolnego Mani miałam ni

Komentarze
Gość: lesna baba, *.adsl.inetia.pl
2018/05/13 20:16:54
Od dawna Ciebie czytam, choć nigdy nie zabrałam głosu:)
Jesteś dzielną Kobietą i Super Mamą. Wiertka jest bardzo inteligentną dziewczynką i nie daj sobie wmówić ,że ma jakieś zaburzenia psychiczne bądz emocjonalne. Panie psycholoszki bardzo szybko zaszufladkują dziecko nie biorąc pod uwagę, że ktoś jest z natury introwertykiem, a to już jest inna para kaloszy.
Moja córka nigdy się nie zgłaszała, zawsze cicha z boku, nie parła po trupach do przodu,choć wiedzę miała przeogromną. Na wywiadówce raz usłyszałam, że pomimo celujących ocen nic w życiu przez brak aktywności nie osiągnie. Teraz robi doktorat z fizyki i jest przykładem, że można bardzo dużo osiągnąć bez parcia na "szkło".
Pozdrawiam serdecznie:)
-
2018/05/13 20:58:06
super mamą jesteś !
-
2018/05/14 08:58:54
Ale roweru nie odpuszczajcie. Nie wyobrażam sobie braku umiejętności jazdy na rowerze. Na OLX, czy nawet przez FB można kupić naprawdę tani rower.
-
2018/05/14 16:25:58
panirolki, dziękuję :)
leśna babo, najpierw rodzic z dzieckiem musi się przedrzeć przez te kilka lat edukacji. I mieć swoje nerwy.
bromm, wiem oj wiem, ale dla mnie barierą jest nauczenie dziecka jazdy na rowerze, monitorowanie gdzie jeździ, pomiędzy blokami, gdzie jest jedna ścieżka rowerowa. Gdybym była rowerowa, to jeździłybyśmy we dwie gdzieś za miasto, a tak to ciężko.
-
2018/05/14 23:19:53
Nigdy nie jest za późno, żebyś tez się nauczyła . Ja w tym roku zaczęłam jeździć po jakich 15 latach przerwy
-
2018/05/14 23:20:09
Nigdy nie jest za późno, żebyś tez się nauczyła . Ja w tym roku zaczęłam jeździć po jakich 15 latach przerwy
-
2018/05/15 09:09:33
selena0705, wiem, ale jak robię coś z rozsądku, nie z serca, to ciężko mi idzie.
-
2018/05/15 11:45:33
I na pewno. Proponuję spróbować, przejechać się . Mi się wydawało, że mi już to do szczęścia niepotrzebne, a okazało się, że mam z tego frajdę