To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Menagerka ;)

Jakiś czasem temu pomyślałam, że czasami, a może nawet z rzadka ciągoty artystyczne idą w parze z tupetem. Trzeba by wyłączyć myślenie, pisać wszędzie, że jest się dobrym, wybitnym, świetnym, wysyłać linki do twórczości, gdzie się da i firmować swoją twarzą jako twórcy, co tylko się da. Zapomnieć o wstydzie.

I artyści nie zawsze są na tyle odporni by to robić, ale za to mają od tego menagerów, agentów. Ci wchodzą ze swoimi stopami w zamykające się drzwi. 

Ja niestety potrzebowałabym kogoś takiego, bo zanim wyjdę z tym, co tworzę do ludzi, tysiąc razy pomyślę, z jakim grymasem niechęci się spotkam.

Prawie rośnie mi pod bokiem ktoś taki. Moja córka jest zdegustowana, że wydałam wiersze, ale ich nie sprzedaję. Za to często rozdaję, jako dodatek do prezentów. Jak tak można - rozdawać. Przez to nie jesteśmy bogate. Kiedyś wyszperałam w necie linka do powieści, którą swego czasu mi wydano. Chciałam się pochwalić przed dzieckiem, że nie jestem taka pospolita. Bo Wiertka cierpi czasem, że ma zwyczajnych rodziców, a nie są znani. Cytuję:

- Ty jesteś tylko mądra.

Nie, w jej ustach, to nie komplement :D No i moje dziecko, poszperało bardziej i gdzieś tam, w jakimś zapadłym sklepie internetowym znalazło egzemplarz (nawet nie wiadomo, czy dostępny). 

- Mamo! Ten pan sprzedaje twoją książkę! - zakrzyknęła.

Jednak nie było to okrzyk w sensie "Mamo, ktoś sprzedaje twoją książkę! Wow!", tylko raczej "Mamo, ktoś sprzedaje twoją książkę! Dlaczego nic z tego nie mamy" :)

W takim razie, powiedziałam jej, że jak dorośnie, to będzie mogła zostać moją agentką i prowadzić moje interesy. Ona lubi ubijać interesy i jest dobra w negocjacjach. Jak spora część osób, którym patronuje m.in Merkury - bożek złodziei ;) Cóż usłyszałam:

- Będziesz za stara.

Dla niej osoba po 50tce, to zgrzybiała starość :)

 

O tym, jak moje dziecko próbuje negocjować, będzie jeszcze kiedyś wpis.

sobota, 16 czerwca 2018, bezcielesna
Tagi: córka

Polecane wpisy

  • Kieszonkowe historie, cz. 2

    Przy okazji kieszonkowego, zobaczyłam, że moje dziecko ma także żyłkę handlową. Za każdym razem, gdy słyszy ode mnie proponowaną kwotę – kieszonkowego, po

  • Kieszonkowe historie cz. 1

    Ponad rok temu dołączyłam do grupy rodziców dających swojemu dziecku kieszonkowe. Wiem, że zdania są podzielone i decyzje różne. Jedni uważają, że przecież dzie

  • Alternatywny Wszechświat Rzeczy Zagubionych

    W poprzednich dwóch tygodniach i ja, i moje dziecko byłyśmy autorkami głupich rzeczy, ale skromnie przyznam mojemu dziecku pierwsze miejsce. Zrobiło się chłodn

  • Problemowo.

    Zarzekałam się już kiedyś, że nie będę opisywać więcej swoich kłopotów, bo i tak ludzie mają swoje problemy i po co wywnętrzać się na darmo. Ale jednak jak doch

  • Raport odsłona kolejna.

    Ech wy, ludzie, co nie rozumiecie, jak to można „nie chcieć” chodzić do szkoły. Co nie potraficie pojąć, że czasem ciężko jest wystawić własną nogę