To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Klaun z Koszalina w natarciu

Od jakiegoś czasu moje dziecko napomykało o istnieniu Klauna z Koszalina. Moje pokolenie miała Czarną Wołgę, dziś dzieci mają Klauna z Koszalina. Taki byt, który może się pojawić i zrobić ci krzywdę. Albo i nie, bo przecież jest w Koszalinie, a to nawet może i inne Państwo.

Do wczoraj. Wiertka wróciła z Lata w Mieście i wyznała mi, że kolega dał jej numer telefonu do Klauna z Koszalina i ona tam zadzwoniła. Zmartwiałam, a może nawet włosy stanęły mi na głowie. Dziecko jeszcze, idą za ciosem, szybko zadzwoniło przy mnie jeszcze raz i dało odsłuchać nagranie. Było ta jakiś głos, to się śmiejący, to grożący.

Od razu sprawdziłam numer w sieci i rzeczywiście jest definiowany jako numer powiązany z historią o klaunie - pojawił się w jakimś wiralowym filmiku. Nie ma informacji o tym, że jest jakoś diabelsko płatny. Jest szansa, że nie przyjdzie rachunek za połączenia telefoniczne, na którego widok zrobię z moim dzieckiem rzeczy gorsze niż Klaun z Koszalina. I być może jest to jakaś jego mordercza sprawka.

Przy okazji odbyłam z moją córką rozmowę a temat dzwonienia na jakiekolwiek obce numery i odbierania połączeń z obcych numerów. Oby zapamiętała.

wtorek, 24 lipca 2018, bezcielesna
Tagi: córka

Polecane wpisy