To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Ku samodzielności, cz. 2

Nowy miesiąc wakacji - kalendarzowo od jutra - w Lecie w Mieście od wczoraj. Wiertka przez dwa tygodnie będzie jeszcze uczęszczać na zajęcia w innej placówce. Tu wynikła pewna komplikacja, bo ta szkoła jest w innej części dzielnicy i o ile kończąc o 16:00 byłabym w stanie odebrać dziecko, to po 18:00 już nie. Moja córka nadal chce wychodzić do domu wcześniej i wracać sama. Nowe miejsce jej nie zniechęciło. Byłyśmy na spacerze w tamtych okolicach, zobaczyła gdzie to jest. Procentuje, że dużo spacerujemy, wędrujemy w różne miejsca w dzielnicy. Wiertka ma orientację w terenie i pamięć do topografii okolicy.

Bałam się, że zrzucam na jej barki zbyt wiele, ale sama wielokrotnie podkreślała, że chce wrócić sama, da sobie radę. I tak wczoraj wyszła z zajęć, poszła na przystanek autobusowy, miała na karteczce listę numerów autobusów oraz listę przystanków - do przejechania trzy, a potem z przystanku do domu.

Wracając po 16:00 do domu, zadzwoniłam do niej. Była jednak zaniepokojona. A jeśli ktoś ją będzie zaczepiał? To nie jest tak do końca bezpieczna ulica. Jak ktoś ją porwał? Jeśli coś jej się pomyliło, wpadła w panikę, uznała, że jednak to za dużo. Odebrała telefon, była już w domu, ale głos jej drgał. Powiedziała, że opowie mi jak wrócę. Szłam szybko do domu, zastanawiając się, co się takiego mogło w czasie powrotu zdarzyć. Okazało się, że... zapomniała loginu w pewnej grze sieciowej i dlatego chciało jej się płakać. A powrót był ok :)

Muszę się pilnować, by nie przekroczyć granicy, za którą więcej samodzielności, to puszczenie dziecka w samotność. Teraz grzecznie czeka na mnie w domu, kiedyś wpadnie na pomysł, by iść gdzieś łazić.

wtorek, 31 lipca 2018, bezcielesna
Tagi: córka wakacje

Polecane wpisy