To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Matko-córkowy wieczór w restauracji

Niedawno, któregoś ciepłego, przytulnego wieczoru, wracałyśmy z Wiertką z placu zabaw. A że jeszcze nie chciało nam się wracać do domu, impulsywnie wpadłyśmy na pomysł, że pójdziemy do niedalekiej restauracji. Często obok niej przechodzimy i zawsze rozważamy wizytę, bo prawie codziennie lokal ma jakąś promocję typu jedno danie X + drugie X za 50%. Nie jest to może aż tak niezwykle elegancka restauracja, ale trochę inny kaliber niż taki Sphinx (w którym także zdarza mi się jadać). To w czasie ostatniego pobytu nad morzem, Wiertka zapytała mnie, dlaczego w Warszawie też nie chodzimy do restauracji. Nie za bardzo takie posiłki mieszczą się w naszym budżecie, ale teraz akurat mam taki finansowy czas, że czasem mogę.

To poszłyśmy, choć pora była późna, bo grubo po 20:00. Moje dziecko rozsmakowało się w atmosferze - ucieszyła ją idea czekadełka, czyli kawałków pieczywa z oliwą z ziołami do maczania. Zjadła całość, nawet próbując oliwę. Jakbym jej zaproponowała coś takiego w domu, to by do ust nie wzięła. A teraz chce chodzić po restauracjach, próbować różne czekadełka i wystawiać im oceny :)

Zamówiłyśmy sobie pasty, w domu zwane po prostu makaronami :) Co zaoszczędziłam na jedzeniu, to dopłaciłam w napoju. Generalnie, czuję, że to trochę obciach zamawiać jedzenie, ale bez czegoś do picia. Ja spokojnie mogę zjeść bez popijania i jeszcze wytrzymać potem jakiś czas. Piję dużo wody, ale pomiędzy posiłkami. Nie mogę tego jednak wymagać od dziecka. Dlatego zamówiłam dla niej karafkę wody. I marżę za tę wodę wzięli chyba trzycyfrową. Bo tak bywa - w restauracji jedzenie może być trochę tańsze, za to napoje windują rachunek mocno w górę. Trochę jak zamawianie ryby nad morzem - najcięższe dary morza świata.

Wiertka mocno weszła w klimat bycia w wyrafinowanym miejscu, bo zamiast zachowywać się jak najeźdźca, prowadziła elegancką konwersację dopytując mnie o moją pierwszą przyjaciółkę, drugą, kiedy się pierwszy raz pocałowałam (tu odmówiłam wyznań). Trzymała też szklankę z wodą w wygiętej dłoni i nonszalancko ją popijała. Za czasów mojej młodości, powiedziano by, że ćwiczy rolę społeczną, która kiedyś jej się przyda, gdy zostanie kobietą. Większość dziewczynek kopiuje mamy lub podpatrzone inne kobiety. Za to, w dzisiejszych czasach, gdy na to patrzę, boję się zbytniej seksualizacji dziecka, że za bardzo przypomina małą-dorosłą i to jest niestosowne, bo przecież za każdym drzewem, krzakiem, rogiem czyha pedofil z aparatem telefonicznym. Takie czasy.

W idei posiłku w restauracji wpisane jest to, że czas się tam snuje jak kino europejskie, nikt nie biega z zamówieniem, głównie siedzi się i gada. Efekt był taki, że do domu wróciłyśmy przed 22:00. Na prysznic i sen.

środa, 08 sierpnia 2018, bezcielesna

Polecane wpisy

  • Letnio o intymności

    Po raz pierwszy nie było mnie na zakończeniu roku szkolnego dziecka. Spytałam się Wiertki, czy chciałaby by był z nią tata i bardzo się ucieszyła. Ja mam jeden

  • Weekend w parku

    Sobota była handlowa. Zrobiłyśmy z Wiertką dużą wycieczkę autobusem za miasto - by w Ikea kupić trochę pudełek do szafy. Okazało się, że ten wyjazd był pierwszy

  • Majówka

    Tegoroczna majówka wyglądała jak szachownica - dwa dni wolnego, dzień pracy, dzień wolnego, dzień pracy, dzień wolnego, dzień pracy, dwa dni wolnego. Efekt był

  • Indywidualnie.

    Od początku tygodnia Młoda ma zajęcia na indywidualnej ścieżce nauczania. Polega to na tym, że w ciągu tygodnia ma przeplatane lekcje z „okienkami”,

  • Łyżwy.

    Odchodząc na chwilę od problemów egzystencjalno – psychologicznych opowiem o przygodzie, jaka przydarzyła się mojemu młodszemu dziecku w ostatnią niedziel