To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
Poświątecznie

Tegoroczne święta były szlafrokowe. A, że nie jestem tradycjonalistką, to nie napawało mnie to smutkiem. Wręcz przeciwnie. Prawie pięć dni spędzonych na kanapie, w piżamie, wreszcie sprawiło, że znikł wlokący się za mną suchy kaszel i poszedł sobie siąpiący, kichający nos. Przestałam się też czuć, jakbym miała łeb w kadzi z budyniem (przez niedoleczone przeziębienie).

Jedyne wyjście z domu, to było to na kolację wigilijną organizowaną przez mojego tatę i dziadka. A prawie byśmy tam nie dotarły. W sobotnią noc Młodą dopadł rotawirus. Do 2:00 wymiotowała (dobrze, że przedtem miała silne mdłości i zdążyłam przygotować miskę), a rano miała jednorazowy wypadek w drodze do toalety. Potem czuła się już dobrze - zero gorączki, mdłości, kupy wzorowe, apetyt też. Takie tam tsunami. Zastanawiałam się, czy powinnam z nią jechać do rodziny, ale Wigilia była drugim dniem, gdy czuła się ok. I jednak perspektywa spędzenia Wigilii w dwie, jedząc makaron z lodówki, to jednak była dla mnie smutna perspektywa. Jestem fanką wigilijnego żarcia - objadłam się pierogami i barszczem. Wzięłam nawet do domu trochę.

Wizytę u cioci i drugiego dziadka jednak odwołałam. Dziadek skończył właśnie 98 lat, leży bezwładnie, nie może nawet usiąść. Ciocia prosiła by przyjeżdżać jedynie będąc idealnie zdrowym, bo łatwo go już czymś zarazić.

Urlop mam jeszcze do nowego roku, ale dziś pojechałam na pół dnia do pracy. Szef zarządził zebranie dwóch działów, podsumowujące rok i rozpoczynające rok nowy. Zebranie było obowiązkowe, więc by nie jechać bez sensu na godzinę, wzięłam już sobie pół dnia pracy. Pierwsze pół dnia miałam w poprzedni piątek, kiedy to pomagałam zorganizować klasową Wigilię u Młodej.

czwartek, 27 grudnia 2018, bezcielesna