To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.
Blog > Komentarze do wpisu
W 2019 rok

Bardzo bym chciała nie zapeszać, ale każdy normalny, bez dramy, zwyczajny dzień nowego roku, to jak spokojny haust powietrza nabierany do klatki piersiowej. Wiem, że w warstwie ogólnokrajowej, ten 2019 jest smutny, komasują się tragedie. Dla mnie osobiście jest na razie tak dobry jak 2018. I chciałabym nie zapeszać, nie odwoływać, nie żałować, że tak napisałam. Ktoś by pomyślał, że przesadzam tak z tym odliczaniem normalności. Mam jednak za sobą kilka lat gwałtownych zmian, wolt, wywrotek. Mam za sobą czas, gdy nie za bardzo nie mam się na kim oprzeć, poczuć bezpieczna. Chciałabym by chwilowo scenarzysta zawiesił kręcenie tego serialu.

 

Co dziwne, w synestezji 2018 miał dla mnie kolor granatowy, a 2019 kolor czarny. A to kolory smutku, zamyślenia, końca. A poprzedni rok przeżyłam dobrze i radośnie jak na mnie. Za to roczniki z lat 90tych miały dla mnie kolory zielone i czerwone. Były to czasy intensywnych przeżyć i doznań emocjonalnych. Dobre, jak jest się młodym. W moim wieku, z tachykardią to się idzie do lekarza, nie opisuje podekscytowana w pamiętniku ;)

Uznam, że granatowy i czarny to kolory normalności. Jak czcionki ;)

Wczoraj miałam okresową ocenę pracownika. W mojej pracy jest takim zwyczaj zapożyczony z korporacji – taka rozmowa, co udało mi się wykonać z planów od poprzedniej oceny, jakie mam plany na kolejne pół roku, jakie widzę u siebie mocne strony, jakie słabe. Poprzednia odbywała się w momencie, gdy przedłużano mi umowę po okresie próbnym, więc tak na prawdę była to rozmowa, jak mi idzie w nowym miejscu i czy się nadaję. Teraz spotkanie było z moją bezpośrednio przełożoną, czyli koleżanką z działu, człowiekiem wielkiego serca i szefową działu, która pracuje od kilku miesięcy i jak dotąd średnio interesowała się każdym z nas, jako jednostką. Zrobiłam makijaż, założyłam czerwone ubranie, pierścionek, korale. Podciągnęłam moje emocje pod ubranie.

Dygresja. Najczęściej bywa tak, że człowiek podkreśla ubraniem swój stan emocjonalny. Można też odwrotnie – emocje wciągnąć w górę (rzadziej w dół) ubraniem. Nie podziała to jak jesteś w dołku – nie ubierzesz się, jak milion dolarów i nie poczujesz się od razu szczęśliwy. Podziała jak jest z tobą ok – założysz dobrane ubranie i poczujesz się bardzo, bardzo ok.

Oczywiście, moja dyrektor zdaje sobie z tego sprawę, ale też potrafi docenić, że to robię, bo jej zdaniem świadczy to o jakiejś tam samoświadomości człowieka. Generalnie, rozmowa poszła dobrze.

 

piątek, 18 stycznia 2019, bezcielesna
Tagi: praca życie