To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Historie

piątek, 23 marca 2018
Ludzkie historie

Lubię zbierać ludzkie historie, bo są czasem ciekawsze niż zwroty akcji w powieściach.

Te dwie poznałam niedawno. Jednak nie będę pisać, jak poznałam ich bohaterki, ani też nie opowiem super dokładnie.

Jedna z nich, wtedy pracująca młoda matka, zabiegana, zajęta. Przeziębiona. W końcu, ledwo żywa, wybrała się do internisty, by przepisał jej coś na wyleczenie. Lekarz nie wypuścił jej już gabinetu. Kazał by jej mąż zabrał z domu kilka jej najpotrzebniejszych rzeczy i zawiózł do szpitala. Miała już obustronne zapalenie płuc i wodę w płucach. Miesiąc spędziła w szpitalu, odizolowana od dzieci. Wyzdrowiała, ale przed wypisem lekarz prowadząca zrobiła jej jeszcze dokładne badania. Wiadomo, czym grożą powikłania po zapaleniu płuc. Jeden z wyników ją zaniepokoił. Wykazał... guza nadnerczy... Gdyby nie to niezaleczone zapalenie płuc, kobieta może wykryłaby u siebie poważną chorobę za późno.  Tak jakby zapalenie płuc uratowało jej życie. Ale nie tylko. Publiczna służba zdrowia wyznaczyła jej termin operacji w szpitalu za 3-5 lat. Konkretnego terminu nie pamiętam, ale było to minimum trzy lata. Jakiś absurdalny rozstrzał czasowy. Wzięła z mężem 10 tysięcy kredytu na leczenie. Dziś jest zdrowa.

Druga z poznanych kobiet miała okresowe badania lekarskie w pracy. Ile firm dziś wysyła pracowników na badania okresowe. Takie prawdziwe, a nie spotkanie z lekarzem, który przystawia pieczątkę. Zadzwonili do niej, przeprosili, że zapraszają od nowa na badanie, bo aparatura miała awarię. Gdy przyszła po kolejne wyniki, nie dostała ich w recepcji, tylko zaproszono ją do oddzielnego pokoiku, gdzie czekał zatroskany lekarz. To nie była awaria aparatury, tylko białaczka. Dziś też na szczęście jest już zdrowa.

Życie bywa przewrotne. Nigdy nie wiesz, jakie dziwne, pechowe wydarzenie, jednak nie uratuje ci życia. Tak jak w powieści Amy Tan, którą teraz czytam - Chiny, piękna dziewczyna zaręczyła się z bogatym chłopcem, ale zachorowała na ospę. Choroba oszpeciła jej twarz, zaręczyny zerwano. Jednak wkrótce do władzy doszli komuniści, rodzinę chłopaka zabrano cały majątek, rzucił się z okna swojego domu. Dziewczynie udało się uciec z kraju.

Oby nasze nieszczęścia, okazały się ostatecznie szczęśliwym trafem.

Tagi: Historie
19:45, bezcielesna
Link Komentarze (2) »
piątek, 30 grudnia 2016
Życie pisze sceny

Nie będzie depresyjnie, ani o podsumowaniu 2016 :) Będzie melancholijnie nieco.

Wczoraj zajrzeli do nas goście. Koleżanka opowiedziała mi historię przedświąteczną związaną z jej babcią. Otóż, w tamtym tygodniu, na trzy dni przed Wigilią, jej ojciec pojechał odwiedzić swoją 90 letnią matkę. Matka mieszka z drugim synem i synową. Okazało się, że ci gdzieś wyjechali na chwilę. Starsza pani miała trudności z otworzeniem zamka, coś się zacięło. Zaczęła się denerwować, powtarzać ze smutkiem, że przyjechał syn, a ona nie może go wpuścić. Syn próbował wołać do niej przez drzwi, że nic się nie stało, poczeka w samochodzie. Potem z samochodu próbował zadzwonić do matki. Nie odbierała. Przyjechał brat. Weszli do domu. Starszy syn od razu poszedł do pokoju matki. Leżała sobie na łóżku. Kule odłożone, równo obok łóżka, miała ręce na piersiach. Nie żyła. Położyła się i zmarła.

Gdybym natknęła się na taką scenę w powieści uznałabym za literacką, uzasadnioną dramaturgicznie, ale literacką - już nie tyle ta nagła śmierć, ale to położenie się do łóżka, odłożenie kul i dopiero odejście. A życie też pisze swoje sceny.

 

18:45, bezcielesna
Link Komentarze (2) »
Tagi