To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: islam

wtorek, 18 października 2011
Czy muzułmanka może być modna?

Tata Wiertka zjechał do miasta, zajął się dzieckiem, a matka, czyli ja poszła w miasto (co zamierzam kontynuować ile się da).

Dotarłam, choć spóźniona, na wykład Kawiarni Naukowej, która w tym miesiącu miała dość kontrowersyjny temat: "Muzułmanka: modna i religijna?". Prowadziła go Katarzyna Górak-Sosnowska. Z jednej strony było to intrygujące, bo bo krótkim przeglądzie ubrań dla "świata zewnętrznego", czyli burek, nikabów, hidżabów, czadorów (chętne/i mogli przymierzyć), można było zobaczyć ubrania i bieliznę jakie noszą muzułmańskie kobiety w "świecie domowym" (dla męża, rodziny, przyjaciół). Czyli pełen wypas odzieżowy - kuse sukienki, wycięte bluzki, stringi, niekiedy bardzo frywolne. Odwrotnie niż w naszej kulturze, gdzie przed wyjściem z domu kobieta robi się na bóstwo, by w czterech ścianach snuje się w stroju bardzo, bardzo casual (w formie najbardziej skrajnej, to wyciągnięty podkoszulek i spodnie od dresu).

Na sali były kobiety muzułmanki, które opowiadały potem o zwyczajach i życiu, starając się bronić swojej kultury i jej praw.

Być może jest to kultura opresyjna, zmuszająca lub skłaniająca mocno kobiety do noszenia określonych ubrań. Zastanowiłam się jednak, czy ja aby na pewno żyję w takim cudownym świecie? W świecie bez ścisłym norm kulturowych? Czy można wyobrazić sobie kobietę Zachodu, która w upalne lato wyjdzie z domu w krótkiej spódnicy, topie na ramiączkach i... nie ogolonych nogach i pachach. Nie golonych, nie od kilku dni, tygodni, ale miesięcy, tak by zaprezentować dorodny busz. Nie ma żadnych nakazów, norm prawnym, policji higienicznej, a mimo to chyba 100% kobiet raczej weźmie dzień wolny i zamknie się w domu, niż tak pokaże.

A dziś rano jadąc do pracy czytałam ostatnią "Panią" i krótki komiks z Magdą Cielecką w roli głównej, gdzie ona też mądrze zwracała uwagę, na terror depilacji, który nas opanowuje - prawdziwie bliski, intymny, fajny związek jest dopiero z facetem, przy którym można być niewydepilowaną. Tylko jak bardzo nie wydepilowaną :D

Na koniec, dla mnie najfajniejszy punkt tamtego wieczoru - prezentacja dwóch reklam. Jak zareklamować szampon, gdy nie można pokazać włosów modelki? Jak zareklamować Viagrę, nie odnosząc się bezpośrednio do seksu pomiędzy mężczyzną i kobietą? Co za wyzwanie dla agencji reklamowej.

W pierwszym przypadku mamy krótką historię, kręconą urywanymi scenkami zbliżania się do siebie młodej dziewczyny i chłopaka (wiemy, z pierwszej scenki że ona ma umyte, świeże, pachnące włosy pod hidżabem). W drugiej widzimy męskie dłonie próbujące wbić słomkę w przykrywkę na kubku (takim w jakim podaje się napoje w fast-foodach), a słomka gnie się, wygina. Wreszcie w kolejnej scenie dłonie wbijają twardą słomkę bez kłopotu ;) I scena ostatnia w reklamie - panorama wielu kubków ze słomkami w środku :D

Tagi