To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: poezja

czwartek, 04 października 2018
Wieczór poetycki

Chyba będzie seria wpisów opisujących moje wyjścia.

 

Przedwczoraj udało mi się wrócić do domu o ludzkiej porze, akurat by zrobić zakupy, ugotować obiad i odrobić z dzieckiem lekcje. Po 19:00 miałam w planach wyskoczyć na chwilę na muzyczny wieczór poetycki, który odbywał się w knajpce kilkanaście ulic dalej. Śpiewano piosenki do wierszy mojej koleżanki z pracy. Dziecko wypuściło mnie z domu bez żalu. Jeszcze będzie wpis o jej zadowoleniu z przebywania w domu samotnie.

Planowo miałam być na tym wieczorku tylko przez krótki czas, by jednak pobyć w domu z dzieckiem. Osób przyszło dużo, cała kawiarnia była zajęta. Ja wyszłam na spotkanie koleżance, bo po zmroku czuła się trochę zagubiona na praskich uliczkach. Piosenek było kilka, ale i muzyka, i słowa były świetne. Zazdroszczę koleżance umiejętności pisania wierszy długich, rymowanych – takich, pod które od razu można podkładać muzykę. Do żadnych moich coś takiego by się nie udało.

Po krótkim recitalu, trochę jeszcze zostałam do towarzystwa. Ludzie znali się z jednego miejsca, łączyła ich pasja muzyczna, wspólne spotkania i wyjazdy. Dlatego więc stałam trochę z boku, milczałam, robiłam inteligentną minę i co jakiś czas rzucałam jedno zdanie. Trochę wyczerpujące emocjonalnie dla takiego introwertyka :)

Na szczęście dla mnie, i koleżanka musiała szybko wracać do rodziny, i ja musiałam wychodzić, bo zostawiłam dziecko w domu, więc mogłam z twarzą się wycofać :)

Dziecko jeszcze zadzwoniło do mnie, żebym wracając chipsy kupiła, a gdy stanowczo zaprotestowałam rzuciło:

- Tak tylko zadzwoniłam, chciałam spróbować.

:)

 

środa, 28 stycznia 2015
Poezja

Byłam wczoraj na pierwszych zajęciach z pisania poezji :)

Postanowiłam poprawić trochę warsztat :) 

Z poezją jest trudny temat, bo jest mocno poboczna. Opowiadania, felietony, różne teksty składałam odkąd nauczyłam się pisać. Co do wierszy, to uważałam, że trzeba mieć specjalny talent - coś jak chemia, czy fizyka ;) W dodatku granica pomiędzy grafomanią, a czymś poprawnie skleconym jest tak płynna, że czasem znawcom trudno to określić. A ja boję się śmieszności :)

Ale raz na jakiś czas dopada mnie coś takiego jak Jerzego Stuhra, gdy śpiewał "Śpiewać każdy może". Niech mnie który przegoni ;) Dopada raz na jakiś czas. Nie da zrobić z tego warsztatu, gdy dzień w dzień siedzisz i cyzelujesz te strofki od 8:00 do 16:00 (jak to można robić z powieścią).

Poszłam na te warsztaty, bo upajanie się tym co się napisało, bez uwag, czy bazy teoretycznej, to jednak za mało.

Było ciężko. Grupa nowych ludzi. Fakt, że malutka. Jeden rzuca fachowymi terminami z zakresu polonistyki. Piszą wiersze całkiem fajne. I w tym ja. Prawie się zablokowałam. Na ćwiczenie czasu było mało, ale też do napisania było kilka wersów. Czułam się strasznie i przemknęło mi przez głowę, że już tu nie wrócę. Ale trochę się rozpisałam i chyba ruszyłam do przodu. Mam kilka fajnych "zahaczek" - że zapożyczę termin do Bator.

Tagi