To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Słowianie

wtorek, 11 kwietnia 2017
Na obiedzie u Słowian

W niedzielę wybrałam się na ciekawe wydarzenie. Polscy Słowianie (brzmi to trochę dziwnie, bo w końcu większość z nas należy do grupy Słowian ;) ) zorganizowali spotkanie i dwa fajne wykłady - o seksualności Słowian i o kuchni naszych przodków 1000 lat temu. Bardzo zainteresował mnie temat pierwszy, a okazało się, że wciągnął ten drugi.

Zaczynając od seksualności - w opisie było "ostrzeżenie", że to wykład akademicki :) Na szczęście słuchało się dobrze. Nie było slajdów, rysuneczków, zdjęć. Prelegent tylko opowiadał. Trochę byłam rozczarowana, że oparł się na środkowej części średniowiecza - XI-XII wiek. Podszedł jednak do rzeczy rozsądnie - oparł się na tekstach źródłowych (pamiętnikach, kronikach, listach). Wszystko, co wcześniej jest bardzo boleśnie nieweryfikowalne.

Ze Słowianami - ich wierzeniami, rytuałami, życiem codziennym smutny kłopot jest taki, że nie pozostawili dowodów piśmiennych. Jedyne źródło to chrześcijańscy księża. A informacje przez nich zapisane mogły być subiektywne, przekręcone, część przemilczana. Na przykład, gdyby ktoś za tysiąclecia chciał ocenić dzisiejsze kobiety na podstawie niektórych internetowych wpisów, mogło by się okazać, że rozkładamy nogi przed każdym "ciapatym" i marzymy o rytualnym gwałcie.

W każdym razie, zdarzało się wielożeństwo, wielomęstwo, we wcześniejszych czasach kobiety miały dość niezależną pozycję. W Noc Kupały pary mogły się dobierać, by zawierać związki.  A ojcostwo potwierdzała kobieta, nie mężczyzna - ona mówiła, że ów jest ojcem, a ten nie oponował. Do seksu podchodzono dość swobodnie. Może nie jak na Tinderze :)

Z sali padło pytanie, czy u Słowian homoseksualizm był tępiony. Co do nich nie ma żadnych źródeł. Są jednak teksty potwierdzające, że zjawisko nie było potępiane u Celtów, Germanów, Gallów. Być może także i u nas.

A potem przyszło chrześcijaństwo i spięło wszystkim tyłki agrafką aż do dziś :)

Co do kuchni, to też chrześcijaństwo zmieniło podejście do jedzenia. Słowianie lubili jeść, uważali to za ważny element życia, niektóre posiłki czarowano. I pomysł by pościć przyjęli jako absurdalny. Jednak idea postu powoli się przyjęła i jest popularna do dziś - patrząc na wszechobecne diety, wykluczanie to glutenu, to laktozy, to czegokolwiek, to chrześcijańskie poganianie bacikiem ciała za pomocą odsuwania sobie jedzenia od ust bardzo mocno w nas tkwi. Za każdym razem, gdy się objadam - robię to ku czci pradziadów i prababek Słowian ;)

Wykład o kuchni Słowian był już poparty badaniami archeologicznymi ich chat oraz resztek z ich garnków. Ogień był dla nich bardzo ważny, palił się w chacie przez cały rok. W Noc Kupały rytualnie rozniecany był ponownie, by pielęgnować go do kolejnego święta. Gotowano w glinianych garnkach i to długo, wolno. Głównym składnikiem posiłku były kasze (wbrew pozorom gryczana dotarła do nas kilka wieków później). Z warzyw znano - ogórki, cebulę, kapustę, marchew. Pierwotna marchew była biała. Pomarańczowa, to mutacja, która się pojawiła i stała się popularna. Mięso traktowano bardziej jak przyprawę, niż dania główne. Hodowano świnie, krowy, kury, jadano też kaczki i gęsi, ale trudno ustalić, czy były dzikie, czy hodowane. Łowiono sporo ryb. Gdy tak spojrzeć, na skład kolacji wigilijnej, to jest w 100% słowiańskim posiłkiem. I taki też jest jej rodowód. W lasach nie polowano.

I teraz część najciekawsza - jako przypraw używano ziół, które powoli dopiero teraz wracają do łask. W końcu papryki, pieprzu nie było, sól była rzadkim dobrem. Zioła zbierano w lesie, kilka z nich dało się wyhodować w ogrodzie. Nie zapisałam, niestety, nazw tych roślin.

I na koniec rzecz jeszcze bardziej ciekawa - powszechnym napojem było piwo. Dopiero na tym wykładzie uświadomiono mnie, że chmiel nie jest najważniejszym składnikiem piwa, tylko ziarna. Chmiel jest nadającą smak przyprawą. A w czasach Słowian, piwo przyprawiano także innymi ziołami. Chmiel był gdzieś w tyle listy. Chciałabym spróbować takiego napoju. Być może jakieś lokalne, małe browary już wracają do tego.

W ogóle, chciałabym się kiedyś przejść na takie warsztaty kulinarne, gdzie od początku do końca przygotowywano by posiłek, tak jak tysiąc lat temu. To musiałby być ciekawe :)

Tagi