To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: wybory

poniedziałek, 11 maja 2015
Wybory - dylemat pomiędzy rozwolnieniem, a zatwardzeniem

Wybory. Po raz pierwszy w życiu nie miałam na kogo głosować. To jakiś obłęd. Chciałam jednak iść głosować, bo nie po to ktoś kiedyś walczył o moje prawa wyborcze. Chcę dać też sygnał, że nie godzę się na decydowanie za mnie, bo skoro frekwencja jest niska, to może w ogóle zrezygnować z proszenia obywateli o głosowanie. Po ogólnej frekwencji widać, że taki sam dylemat miało mnóstwo osób. To jest najsmutniejsze - ludzie nie mają już ochoty korzystać ze swoich praw wyborczych, a wśród zaproponowanych kandydatów żaden dla nich nie okazał się ciekawy.

Wiadomo, że w pierwszej turze nie głosuje się na prezydenta, ale daje głos poparcia swojej ulubionej idei, albo partii. Szczególnie w tym roku, gdy jesienią odbędą się wybory parlamentarne. Dla niektórych kampania prezydencka, to pierwsza część kampanii do parlamentu. Dodatkowo, gdy w naszym systemie prezydent ma w sobie więcej z Miss Polonia, a główne decyzje zapadają w Sejmie. To jesienią Mordor zetrze się z wojskami Śródziemia ;) 

Moim problemem było to, że żaden z kandydatów nie pasował mi ideowo. A jeśli nawet bym się zbliżała do któregoś z poglądami, to dotychczasowe prowadzenie polityki przez tą osobę nie odpowiadało mi.

Rozważałam oddanie głosu nieważnego - taki sygnał, że chcę głosować, ale nie mam na kogo. W sieci było mnóstwo takich grup - "Sarna z krzesłem na głowie", "Frank Underwood". Żartobliwa reakcja wyborców na to, że te wybory już na starcie są bez sensu. Jednak zwrócił moją uwagę komentarz Jacka Żakowskiego, który stwierdził, że duża ilość głosów nieważnych da przyczynek do stwierdzeń, że wybory sfałszowano. Głos nieważny = zniszczony specjalnie głos na ich kandydata. Nie chciałam się dokładać, to atmosfery spisków i paranoi.

Ostatecznie uznałam, że druga tura i tak rozegra się pomiędzy dwoma graczami. Mogę już teraz oddać głos na jednego z nich. Oddałam głos przeciw jednemu, nie za wybranym :( Podejrzewam, że tak zrobiło większość głosujących. To jak dylemat co jest lepsze - rozwolnienie, czy zatwardzenie? Bolesna miesiączka, czy borowanie zęba bez znieczulenia?

Pewien tygodnik opinii, kilka tygodni temu nazwał te wybory "małymi wyborami", czyli takimi, gdzie reelekcja jest prawie pewna. Dlatego nie wystawia się w nich mocnego kontrkandydata, bo to rozproszenie energii. Chyba nie do końca tak było. Zaskakuje mnie wynik Kukiza, bo choć nie zgadzam się w wszystkimi jego postulatami, to jego kandydowanie wzbudzało moją sympatię. To pokazuje, jak bardzo ludzie są znużeni tym co serwuje znana scena polityczna. Tylko, gdy pomyślę, gdzie przeniosą się te głosy, to robi mi się słabo. Może zostaną w domach?

Tagi: wybory
11:00, bezcielesna
Link Komentarze (1) »
Tagi