To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Warszawa w Budowie

niedziela, 20 listopada 2016
We własnym domu

W tym tygodniu, czytałam swoje stare zapiski - wpisy z bloga, ale też własne dopiski już w zeszycie. Uświadomiłam sobie, że wcześniej miałam o wiele trudniej. Dziecko było małe, bardzo skupiające na sobie uwagę, chorowało, miejsca, w których pracowałam generowały różne stresy. Zobaczyłam, że teraz mam całkiem spokojne życie. Tylko dlaczego, tak wszystko przeżywam i się stresuję? Nie mam w sobie tego spokoju, jak dwa lata, czy rok temu. Mam nadzieję, że w z tego wyjdę w końcu. 

Ostatniego dnia, w ostatnich godzinach, udało mi się dotrzeć na festiwal Warszawa w Budowie i jego wystawę "Wreszcie we własnym domu". Przez chorobę, zmęczenie ominęło mnie parę wykładów, spacerów materiałowych. Wczoraj też były bardzo ciekawe wykłady, ale byłam na zajęciach, które ledwo przetrwałam. Wróciłam do domu, weszłam pod koc, zjadłam pizzę z mrożonki sklepowej i leżałam. Przez ostatnie dni brnę, jak zanurzona w gęstej cieczy. Wszystko się porusza wolno, dzieje wolno, myśli wolno. Dobra, kończę biadolenie :)

Sama wystawa była ciekawa. Nie da rady opisać wszystkiego po kolei. Motywem przewodnim była sytuacja mieszkaniowa, architektoniczna, socjologia miasta - jej zmiany na przestrzeni ostatnich 26 lat. Od prac dotyczących najnowszych osiedli, opisów architektonicznych do modelowych pomieszczeń w mieszkaniu.

Ciekawą informacją dla mnie był pewien rzut osiedla z opisem czegoś tak prozaicznego, jak oświetlenie mieszkania. Bo mieszkanie ma być oświetlone i to chyba jest całkowicie oczywiste. Okazuje się, że niekoniecznie. Według przepisów pokój ma być naświetlony słońcem minimum przez trzy godziny dziennie w dniach równonocy wiosennej i jesiennej. Opcja minimum to - w mieszkaniu może być tylko jeden taki pokój. I okazuje się, że deweloperzy wykorzystują opcję minimum. Budują bloki z mieszkaniami, które są niedostatecznie doświetlone, ciemne. Rzut architektoniczny pokazywał kilka bloków na pewnym nowoczesnym osiedlu - jeden rysunek z wszystkimi oknami, drugi rysunek z zaznaczonymi oknami prawidłowo doświetlonych pomieszczeń. Tych było może z 20%... Okazuje się, że o to właśnie trzeba pytać dewelopera, o te badania trzeba wnioskować kupując mieszkanie.

Z całej wystawy najbardziej podobały mi się trzy instalacje multimedialne. Pierwsza to zmontowane sceny z seriali i filmów polskich - od roku 1989 do dziś. Sceny, które działy się w salonach. Były tam urywki z "W labiryncie", "Klanu", "Tygrysów Europy", aż po "Magdę M" i flagowe komedie romantyczne TVN pokazujące młodych, pięknych i bogatych. Można było zobaczyć, jak na przestrzeni prawie trzech dekad zmieniała się estetyka tego co modne, ekskluzywne, światowe. Oczywiście, te wnętrza z lat 90tych mogły wzbudzać rozbawienie. Zapewniam, że sceny z filmów z Zakościelnym oraz Brodzik także będą kopalnią ubawu za następne dwadzieścia lat.

Dwie kolejne instalacje, to dwa filmy dokumentalne. Pierwszy pokazujący, jak żyje się ludziom w kontenerach socjalnych, z ich opowieściami, z czym się borykają. Drugi to film dokumentalny ze stycznia 1990 roku. Dziennikarz pojechał do Mińska Mazowieckiego i przeszedł się jedną z jego ulic, wchodząc do każdego z domów, kręcąc krótkie historie o ich mieszkańcach. Odbywałam podróż sentymentalną w czasy mojego dzieciństwa. Zapewne ta ulica wygląda już inaczej, większości tych ludzi nie ma już na świecie, wnętrza się zmieniły.

I patrząc na ten film, słuchając tych ludzi zobaczyłam, że tylko wydaje mi się, że nam jest trudno żyć. Tamci ludzie wchodzili właśnie w stan lęku o utrzymanie pracy, zarobienie na życie. W zakładach mówiono o zwolnieniach, likwidacjach ("Sejm zlikwiduje zakład" - cytat, jedna z mieszkanek tak usłyszała od swojego dyrektora), rozrastała się niepewność, co do tego co dalej. Każde pokolenie ma swoje strachy i lęki. 

A w kolejnym wpisie będzie o tym, jak wczoraj wieczorem wypiłam butelkę białego, wytrawnego, musującego wina, które przez bąbelki i ciśnienie atmosferyczne zadziałało jak półtorej butelki i dzięki czemu zrobiłam coś głupiego ;)

Tagi