To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Nic nie muszę

niedziela, 06 listopada 2011
Hasło przewodnie: Nic Nie Muszę

W piątek wyszłam z pracy i wreszcie, w nieśpiesznym spacerze, mogłam poprzyglądać się dywanowi liści pod stopami, wciągnąć świeże powietrze do płuc, cieszyć się chwilą. Tak to jest, gdy działa proszek przeciwbólowy, który przy okazji ogranicza ataki kaszlu :)

W sobotę rano odwiozłam Wiertkę do taty. Cieszyłam, się na tę chwilę od 3-4 dni. Jeszcze chwilę tam posiedziałam i zobaczyłam jak moje dziecko wspina się na drabinkę łóżka piętrowego starszego rodzeństwa, wspina się na regalik i próbuje skakać po materacu.

W drodze powrotnej do domu zrobiłam spore zakupy w supermarkecie ( na tyle, na ile da się je zanieść do domu bez samochodu). Dotarłam do domu o 12.00.  Ambitna kobieta powinna zabrać się za sprzątanie, pucowanie, ogarnianie, zmywanie, gotowanie, pieczenie, szycie, pranie, prasowanie. Ja jestem Kobieta Od Dwóch Tygodni Kaszląca i Smarkająca.

To poczucie, że trzeba koniecznie coś zrobić potrafi rozwalić psychicznie. Za to myśl Nic Nie Muszę / Mam to w dupie daje ogromną ulgę. Kiedyś to stosowałam, fakt, że w depresji, ale pomagało na chwilę.

Nic Nie Muszę

Najpierw zdrzemnęłam się i spałam... 3,5 godziny. W międzyczasie dostałam SMSa z propozycją rajdu po klubach i odważnie odpisałam, że jestem chora i weekend spędzam w łóżku. 17 letnia bezcielesna by mnie wyśmiała, albo odpisała, to samo a potem się poszła pociąć żyletką z rozpaczy ;)

Nic Nie Muszę

Czyli po ocuceniu się z drzemki i odgrzaniu starego obiadu, jeszcze trochę poczytałam gazety w łóżku. Potem trochę ogarnęłam dom, ale bez wielkiego halo, bo sobota nagle się skończyła. Dokończę następnego dnia.

Nic Nie Muszę

Zadzwoniłam do eksa spytać jak tam się czuje mała. Nie chce nic jeść i stłukła talerz, nie można jej z oka spuścić.

- Wiem, mieszkam z nią na co dzień.

Nic Nie Muszę

Siedziałam w aromatycznej pianie, w wannie (woda też tam była), gdy zadzwonił eks z informacją, że mam przyjechać z miarką i środkiem przeciwgorączkowym dla dziecka, bo ono ma podwyższoną temperaturę. Uznałam jego telefon za jeden z moich histeryczno-błagalnych i uprzejmie doradziłam, jak on na moje telefony, by zapukał do drzwi sąsiadów (przeprowadził się przed tygodniem), gdzie widziałam wózek dziecięcy i poprosił o łyżeczkę lekarstwa. (sąsiedzi obok mają mały rowerek przed drzwiami, więc pewnie też tego typu leki) . Zachował się jak ja, czyli się rozłączył. Wyrzuty sumienia miała przez chwilę.

Nic Nie Muszę

Jeśli Los pozwoli, jeszcze przez kawałek niedzieli porozkoszuję się wolnością.

Czeka mnie noc w pustym łóżku, w całości przespana, bez pobudek, bez małego ciałka ułożonego w poprzek na mojej głowie i spychającego mnie z poduszki w dół łóżka, z rączkami wplecionymi w moje włosy przypominające już watę cukrową.

Za to pewnie będę się bała duchów, bo przy niej się jakoś nie boję :)

Tagi