To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: praga północ

poniedziałek, 12 lutego 2018
Urodziny Pragi - 370

Warszawska Praga obchodziła właśnie swoje 370 urodziny jako miasto :) 10-go lutego 1648 roku, król Władysław IV Waza, na prośbę biskupów kamienieckich ustanowił tu miasto na prawie magdenburskim :)

Od kilku lat, w okolicach tej daty, dzielnica świętuje przez kilka dni. A w tym roku nawet ponad tydzień. Na większość wydarzeń się nie wybrałam, bo wieczory spędzam z dzieckiem w domu. Plan był bardzo fajny i rozległy, każdy mógł znaleźć coś dla siebie fajnego. Akurat spacery miejskie po dzielnicy już zaliczyłam, na potańcówki i koncerty głupio mi było wybierać się samej. Trochę żałowałam, że nie wybrałam się w sobotę na rekord jedzenia pyz :) Zjadło je jednocześnie ponad 370 osób :)

Za to wykłady uwielbiam i to jest mój typ energii :) Udało mi się dotrzeć na dwa. Oba miały miejsce bardzo blisko mojego domu, w pewnej klimatycznej kwiaciarni prowadzonej także przez pasjonatów historii dzielnicy. Jedno spotkanie poświęcone było ciekawostkom i przy okazji prowadzący opowiedział o dwóch, nieistniejących już kolejkach - jabłonowsko-karczewskiej i mareckiej. Obie linie należały do kolejek wąskotorowych, w dodatku (do czasów PRL) należących do prywatnych towarzystw. obie zostały zlikwidowane na rzecz poszerzania arterii, ulic. Istotnym argumentem za ich zniknięciem było także zagrożenie wypadkami (ludzie jeździli nimi "na winogronka" wisząc ze schodków) oraz kwestia ekologiczna (ogromne zadymienie). Zobaczyłam kawałek materiału filmowego z jazdy kolejką marecką i z nostalgią popatrzyłam na trasę, którą tyle razy pokonywałam autobusem, okolice gdzie mieszkałam z rodzicami. 

Na drugim wykładzie, w fajny sposób, przystępnie, przedstawił historię dzielnicy. Zaczął od ciekawej hipotezy, że to Praga jest starsza od Warszawy :) To tu najpierw osiedlali się przybysze. Z prawej strony rzeki ciągnęły się pola, lasy z dogodnym dostępem do wody i żeglugi, wyładowania towarów z łodzi. Gdy na lewym brzegu nad wodą widniała wysoka skarpa. Dobra ochronnie, co historia potem pokaże. I pierwsze osadnictwo na tych terenach, to gród na miejscu dzisiejszego Bródna. By zbudować chaty trzeba było usunąć drzewa. Ciężko było je wyrąbywać. Szybciej można to było zrobić wypalając las. Prażąc go. Stąd nazwa - Praga.

Gdyby Zygmunt II August doczekał się męskiego potomka, może Praga wyglądała by dziś inaczej. Jednak nastąpiły czasy wolnej elekcji i to na tutejszych terenach. Szlachta, duchowieństwo zaczęli wykupywać tutaj ziemie, by stawiać domy, w których można by się na czas wyborów zatrzymać. I to na prośbę duchowieństwa, król ustanowił w praskiej osadzie miasto. W XVIII wieku zaczęli ściągać także Żydzi, bo - ciekawostka - nie mieli wstępu do Warszawy bez opłacenia biletu za pobyt. A Praga przyjęła ich bez pytania. Dodam tylko, że osiedlali się nie w granicach miasta, bo to było długie wąskie, ciągnące się wzdłuż rzeki, ale tuż za rogatkami (dzisiejsza ul. Marecka). Potem te tereny - dziś Szmulki - także dołączyły do Pragi.

Z Warszawą Praga była połączona trzy razy mostami. Najpierw w XVII wieku, most drewniany (na wysokości ul. Ratuszowej), rozpinany przy brzegu (na łodziach), by przepuszczać statki. Most był niski - 2-3 metry nad wodą, więc po kilkunastu latach wczesnowiosenne kry lodowe zniszczyły go na dobre. W XVIII wieku zbudowano most na łodziach. Do dziś stoi budynek komory wodnej, gdzie pobierano opłaty za przejazd - jest tam praski Urząd Stanu Cywilnego. Przejście osoby kosztowało 2 grosze, zwierzęcia - 4 grosze, przejazd karety - 2 złote, wozu z towarem sporo drożej, a rozpięcie mostu by przepłynął statek jeszcze sporo drożej. Z opłat zwolnieni byli żebracy i żołnierze :) Na zimę most rozpinano i holowano do brzegu. Zimy były wtedy, jak zimy i po Wiśle można był bez problemu przejechać ;) I w końcu trzeci most, zbudowany w połowie XIX wieku - Most Aleksandryjski oficjalnie, ale zawsze nazywany Mostem Kierbedzia (od budowniczego), dziś na jego oryginalnych przęsłach stoi most Śląsko-Dąbrowski.

Oraz super ciekawostka - to na Pradze powstała pierwsza w Warszawie zajezdnia tramwajowa. Najpierw były to tramwaje konne, potem elektryczne. Jeszcze dziś, na budynku, na ul. Inżynierskiej, można zobaczyć oryginalne sztukaterie, obok kawałek torów, a w bramie (jeśli mieszkańcy pozwolą) ławeczkę dla motorniczych oraz tablicę na ogłoszenia. Potem zajezdnię przeniesiono na ul. Kawęczyńską.

Praga nigdy nie była spokojnym miejscem. Coś ma w sobie, co generuje napięcia. Najpierw najechały ją wojska szwedzkie, w czasie Potopu Szwedzkiego. Podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, Suworow dokonał rzezi Pragi, mordując większość mieszkańców. Miało to za zadanie złamanie oporu Warszawy - skutecznie. W roku 1868 (o ile nie pomyliłam roku, plus minus 3 lata), miasto strawił pożar. O ironio, Powstanie Warszawskie, które zrównało stolicę z ziemią, dla Pragi okazało się litościwe. Jedyną raną w obrazie dzielnicy było wysadzenie w powietrze Katedry św. Floriana. Wieść niesie, że katedra ocaliła sąsiedni Szpital Praski. Niemcy wysadzić chcieli oba budynki, jednak świątynia okazała się na tyle mocna, że dynamitu zużyto jak na dwie budowle. Za to potem, polityka lokalowa, wobec mieszkańców, sprawiła, że dzielnica stała się jedną z tych mrocznych, niebezpiecznych, zaniedbanych.

XXI staje się dla Pragi czasem, kiedy wreszcie nikt nie najeżdża, PR się poprawia. Tylko, czasami, niestety, w starych kamienicach wybuchają pożary... Niby jest spokojnie, ale dzielnica ma ochotę na kolejną awanturę.

Na wykładzie padło jeszcze sporo fajnych informacji, ale wpis byłby strasznie zagracony. Wybrałam to, co było dla mnie najciekawsze :)

poniedziałek, 15 stycznia 2018
Dworce, których nie ma, czyli Weekend NieMatki cz. 2

Teraz czas na refleksje po wczorajszym spacerze miejskim. Zapobiegawczo, ubrałam się ciepło, choć czułam się idiotycznie. Nie lubię mieć na sobie wielu warstw. Okazało się, że i to jest za mało. Po godzinie, w połowie spaceru, wymiękłam, ale akurat weszliśmy pod dach Dworca Wschodniego i namagazynowałam ciepła. Zapamiętam jednak moje wcześniejsze stwierdzenie, że zimowymi spacerami piekło jest wybrukowane. Szybko się na kolejny, w tej temperaturze, nie zdecyduję. 

Tematem przewodnim spaceru był Dworzec Terespolski, poprzednik dzisiejszego Dworca Wschodniego. Widziałam go na zdjęciach - piękny, klasyczny, dostojny, elegancki. Dziś został z niego jeden zabrudzony, zniszczony kawałek budynku, w którym mieści się skup złomu. Brawo PKP. Chylę czoła.

Spotkanie i opowieść przewodnik rozpoczął od pokazania nam na mapach, jakie były plany związane z linią średnicową. Pod koniec XIX wieku, na prawym brzegu bieg torów kończył się na dwóch dworcach - Terespolskim i Petersburskim. W dodatku były to tory o rozstawie rosyjskim. Na lewym brzegu linia kolejowa, o torach europejskich, urywała się na Dworcu Wiedeńskim. Wisła była symboliczną granicą pomiędzy Azją a Europą ;) Dodam tylko, że była linia kolejowa obwodnicowa, okrążające Warszawę - jej pozostałości to tory idące od Dworca Gdańskiego. Wtedy to było okrążenie miasta :) Już wtedy planowano, że dworce trzeba mostem połączyć. I jakoś poprowadzić w tkance miejskiej. Jeden z projektów planował poprowadzenie torów Saską Kępą i potem wzdłuż Wisły. Po I wojnie światowej myślano także by połączyć, puszczając pociągi Mostem Kierbedzia, Dworzec Petersburski (dziś Warszawa Wileńska) z Dworcem Głównym. Pomyślałam sobie, jak wyglądałaby Praga, życie podwarszawskich miasteczek, gdyby to linia kolejowa z Wołomina, Tłuszcza miała bezpośrednie połączenie z centrum Warszawy, a ci z Otwocka, czy Sulejówka mieli urwane tory na Dworcu Terespolskim (który zapewne nie zostałby nazwany Warszawą Wschodnią).

Stało się inaczej. Pomiędzy latami 1921-1933 zbudowano linię średnicową nad Wisłą. Już wtedy okazało się, że dotychczasowy dworzec jest zbyt blisko rzeki, nasyp kolejowy nachodzi na niego i trzeba przesunąć perony. Te perony istnieją do dziś, a wiaty na nich są autentyczne z dwudziestolecia międzywojennego. To perony 1-5 (podróże dalekobieżne) Dworca Wschodniego (perony 6 i 7, dla podróży podwarszawskich powstały po II wojnie). Sam Dworzec Wschodni z prawdziwego zdarzenia wybudowano w 1969 roku i wtedy uznano go za najnowocześniejsze rozwiązanie architektoniczne roku. Lata biegły, dekady mijały i gdy ja do pamiętałam z lat 80 i 90 tych XX wieku, był to twór na wskroś archaiczny, wschodni, trochę wstydliwy. Zaś w 2008 roku wygrał plebiscyt na najbrzydszy budynek w mieście. Uratowało go Euro 2012, bo z tej okazji został totalnie wyremontowany. Na szczęście, z zachowaniem pierwotnych założeń i rozwiązań architektonicznych. Przewrotnie - choć poprzedni budynek był brzydki i brudny, to żegnano go z żalem i nostalgią. Mnie osobiście było tamtego klimatu szkoda. Pamiętam, że gdy patrzyłam na ten wyremontowany dworzec, czułam się jakbym patrzyła na ciotkę po botoksie, liposukcji i powiększeniu biustu. Niby ona, ale jakby ktoś obcy :)

Przy okazji trafiliśmy pod jeden z najbardziej ukrytych adresów, czyli Kijowska 22. W życiu bym nie powiedziała, że taki numer istnieje i coś tam stoi - za dworcem, tuż przy torach i domkach działkowych. Teraz, gdy przebito obwodnicę, jest już lepiej widoczny. Kiedyś, kiedy ciągnęły się tu głównie działki, nie było szans. Sam budynek należy chyba do kolei i są tam jakieś pomieszczenia gospodarcze.

Dowiedziałam się także, że na mojej Szmulowiźnie, oprócz kilku kamienic, na obszarze od torów terespolskich do petersburskich ciągnęły się warsztaty, hale, budynki gospodarcze, wszystko związane z koleją. Po wojnie, w latach 70 i 80 tych stanęły na ich miejscu osiedla z wielkiej płyty.

Ze smutkiem patrzę jak burzy się niektóre budynki na Pradze, stawia na ich miejscu nowe udające te stare, tylko po to by sprzedać tam mieszkania po 12 tys za metr. Bo dzielnica się zmienia, bo traci dawny charakter. Jednak to samo działo się te czterdzieści lat temu. Gdy burzono te warsztaty, dziwne składowiska by mogły wyrosnąć mieszkania, takie jak moje. A za pięćdziesiąt lat ktoś zorganizuje spacer miejski śladami budowy drugiej linii metra :)

czwartek, 29 października 2015
Jesienny Park Praski

Ostatnia niedziela to także długi spacer po Parku Praskim. Ostatni moment jesieni, gdy jest piękna i nostalgiczna. Na FB widziałam, że nie tylko mnie ogarnął szał fotografowania :)

Moje ulubione - jesienne rozdroża:

 

Strasznie wykastrowane te zdjęcia:

Na http://praskilajfstajl.blox.pl/html będzie pełna wersja. 

19:13, bezcielesna
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 września 2015
Noc Pragi 2015

Rano obudziłam się z prawie zdrową stopą. Boli nieznacznie, lekko utykam, ale jest o wiele lepiej. Jestem niczym Terminator. Jednak mówię wam - nie wbijajcie sobie nigdy noża w stopę.

Praga Północ to taka dzielnica, że tu nawet noc rozpoczyna się w południe. My na imprezę dotarłyśmy po 15:00.

Najpierw zahaczyłyśmy o Koneser, gdzie było hipstersko i wytwornie - ślimaki po burgundzku, drogie wina i niebanalna muzyka.

 

Ząbkowska zagarnęła ludzi na większy zakres niż zazwyczaj, bo już od ul. Markowskiej - czyli dawnej granicy Pragi i Szmulowizny, dawnych fortyfikacji broniących wejścia do miasta, zaczynała się strefa zamknięta dla ruchu. A raczej strefa "kup mi mamo, kup mi mamo" + trucki z jedzeniem, bez których każda impreza w dzisiejszych czasach jest nieważna.

 

Na rogu Brzeskiej i Markowskiej była Duża Scena z koncertami. Trafiłyśmy na kapelę praską, a wracając na gwiazdy disco-polo. Moja córka zażyczyła sobie zostać i potańczyć. Nie wiem,gdzie popełniłam błąd. Ale nie tylko ona została porwana do tańca.

 

Po 16:00 była wielka parada praska - dzieciaki i ludzie ze stowarzyszeń: m.in. Otwarte Drzwi, Serduszko, nawet Miasto Jest Nasze się zaplątali. To zdjęcia z momentów zbiórki. W trakcie zdjęć nie robiłam, bo moje dziecko dołączyło się do nich i musiałam mieć ją na oku.

 

Parada zakończyła się deszczem balonów :)

 

Na Brzeskiej była mała scena i animacje głównie dla dzieci.

 

Obok była Mała Scena, gdzie występowały praskie dzieciaki z formacji hip-hopowej Hope 4 Street

 

Wracając jeszcze raz zahaczyłyśmy o Konesera, gdzie jeszcze obejrzałyśmy sobie wernisaż praskich zdjęć.

 

I tak po 19:00 moja Noc Pragi już się zakończyła. Dla innych zapewne zaczynała. I tak powinnam się cieszyć, że miałam w ten weekend dziecko do towarzystwa. Smętnie byłoby tak chodzić samej.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Weekendowo

Niedziela to odwiedziny sokramki. Pogaduszki, a także degustowanie mojego leczo - pochwaliła, oraz jej ogórków w chili - pochwaliłam :)

A gdy upał zelżał, już we dwie z Wiertką wyszłyśmy na spacer. Najpierw przejażdżka zabytkowym tramwajem

 

 

A w Parku Praskim koncert. Dobrze bawił się nie tylko zespół :)

 

Potem spotkałyśmy sąsiadów z dzieckiem, zeszło się na rozmowy, potem na piwo. I tak się zakończył ostatni weekend wakacji :)

niedziela, 23 sierpnia 2015
Otwarta Ząbkowska, teatralnie

Niedzielny popołudniowy spacer na Otwartą Ząbkowską. Zdążyłyśmy na końcówkę prób przed spektaklem:

 

Pół godziny przy oranżadzie i doczekałyśmy się na sam spektakl, który transmitowany był także przez Program Drugi Polskiego Radia. Spektaklem była "Implozja" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk - o Pradze ze stereotypami i wbrew im.

 

Chwile przed koncertem Mięśni, który ruszył o 19:00:

Jednak moje dziecko zauważyło to:

Oraz to:

 

Trochę posłuchałam koncertu z oddali. Po wyciągnięciu dziecka z wody pozostało nam szybkie udanie się do domy, celem wysuszenia :)

 

 

Pełna wersja zdjęć na drugim blogu

http://praskilajfstajl.blox.pl/2015/08/Otwarta-Zabkowska-teatralnie.html

Jeśli ktoś ma wyjaśnienie, jak zrobić by ta wersja blogu nie kastrowała zdjęć, to będę wdzięczna.

poniedziałek, 20 lipca 2015
Praski weekend - niedziela

Połowa dnia na placu zabaw, a po obiedzie na spacer na Otwartą Ząbkowską. Pomysł nadal uważam za fajny, ale dwie wyprawy w tamto miejsce wystarczą. Jeśli ktoś lubi przejść się kilka kroków, potem siedzieć przy kawie / piwie w ogródku kawiarnianym i wpatrywać się w ludzi, to ok. Ja nie mam na to funduszy, a moje dziecko hamulców. Fajnie byłoby wiedzieć wcześniej, co będzie się działo.

A tym razem trafiłyśmy na fotoplastikon:

A to muchomorek i fotoplastikon:

 

W drodze powrotnej do domu zajrzałyśmy do Muzeum Drukarstwa (też na Ząbkowskiej).

niedziela, 19 lipca 2015
Praski weekend - sobota

Za to kocham Pragę latem, że tu co weekend coś się dzieje. I to dzieje się w kilku miejscach - jest kłopot z decyzją, co by tu wybrać. Zapewne tak jest i w innych dzielnicach, ale staram się być lokalną patriotką :)

Wczoraj byłyśmy z Wiertką w Parku Praskim. Z domu wychyliłyśmy nosa, po 15:00, gdy upał zelżał (z wyjątkiem krótkiego wypadu na zakupy). Przez dwa dni, w muszli koncertowej, odbywają się animacje ruchowe, cyrkowe, teatralne. Pobawiłyśmy się razem w kilka gier. Można było pochodzić na szczudłach, albo na takich skakających szczudłach. Zagrałam z jednym z animatorów, w coś co przypomina kometkę, tyle, że zamiast rakietek są takie kijki, a pomiędzy nimi rozciągnięta siatka.

Poniżej trochę uchwyconych momentów.

Strasznie chciałam zapytać, gdzie panie animatorki zamawiały swoje obłędne trzewiki, ale nie miałam śmiałości :)

A dziś zapewne znowu gdzieś wyjdziemy :)

 

 

W podglądzie jest wszystko ok, ale kiedy wpis pokazuje się na blogu, to zdjęcia są ucięte o jakieś 1/4 z prawej. Następnym razem spróbuję wrzucać mniejsze.

niedziela, 12 lipca 2015
Praskie niedzielne popołudnie

Póki jest lato, póki jest słońce (nawet zbyt kontynentalne dla niektórych), to czas by ruszać się z domu. W Parku Praskim organizowany był festyn. Poniżej kilka migawek z naszego popołudnia w parku.

Na scenie:

A pod sceną :)

Występowały także chętne dzieciaki.

I atrakcje dodatkowe, większość darmowa:

 

I trafiłam na plakat reklamujący praskie rockowe piątki. Szczegółów nie doczytałam, ale może sokramka byłaby chętna :)

sobota, 11 lipca 2015
Otwarta Ząbkowska

W tym roku wdrożono fajny pomysł. We wszystkie wakacyjne weekendy praska ulica, Ząbkowska będzie zamknięta dla ruchu samochodowego. Oczywiście, chodzi o jej kawałek - pomiędzy Targową, a Brzeską. Ma to być miejsce wydarzeń kulturalnych. Dziś byłyśmy tam z Wiertką koło 14:00, ale można by kiedyś podskoczyć wieczorem. Chętnie w towarzystwie ;) Pod spodem zdjęcia. Będę jeszcze z innych weekendów :)

 

Rapują i tańczą praskie dzieciaki

 
1 , 2
Tagi