To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: kuchnia

piątek, 18 września 2015
Oszukać przeznaczenie, kulinarne

W pracy kłopoty wyprostowałam. Rzeczywiście, okazało się, że rozmowa telefoniczna to strategia dobra, jak na kogoś, kogo umiejętność pisania tekstów oscyluje w klimatach wezwań i pozwów :) Werbalnie, to normalna osoba. Albo wyspana :)

Po pracy dorzuciłam kilka kamyczków do worka historyjek o blondynce. Zabrałam się za przygotowywanie obiadu - dość prostego, bo miała wyjść dziś na miasto, ale tata dziecka się pochorował. Noże leżały pomiędzy dwoma kabinami zlewu. Trąciłam ten największy, spadł centralnie czubkiem w dół... w moje śródstopie, blisko palca. Krew leciała porządnie, ale na szczęście udało się ją zatamować. Może filmy z serii "Oszukać przeznaczenie" są głupie, ale lista głupich śmierci jest dłuższa od tej serii.

Jak wspomniałam, obiad był prosty - kupiłam dla dziecka pierogi z serem i jagodami, dla siebie ruskie i z mięsem. Tylko zapomniałam jakoś je w sklepie zaznaczyć. Te z jagodami od razu zlokalizowałam. Jeszcze takich kiepskich nie produkują, by nie było jagód widać. Inne próbowałam rozróżnić węchem. No i jedne tak jakoś słodko mi pachniały. Ugotowałam, udekorowałam odrobiną cukru, jogurtu. Już rzuciłam moje pierogi na rozgrzaną patelnię, pomiędzy cebulkę, gdy coś mnie tknęło. Dopytałam dziecka. Nie, jej pierogi nie są słodkie...

Najpierw rzuciłam się wyciągać pierogi z serem z patelni. Jeszcze dało się jej podać jako słodkie. Kłopot został z tymi ruskimi. Człowiek co jakiś czas przyznaje się do głupich rzeczy, to przyznam się, że je opłukałam po bieżącą wodą i wrzuciłam do tych z mięsem :)

 

PS: Stopa boli i lekko drętwieje. Niech mi nikt nie mówi, że kuchnia to nie jest wrogie miejsce :)

Tagi: kuchnia
18:32, bezcielesna
Link Komentarze (2) »
Tagi