To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: szewc

sobota, 09 grudnia 2017
Dawni rzemieślnicy

Gdzieś tak na początku roku 2014 (wtedy też miałam dość trudny okres w życiu), pisałam, że zniszczyłam buty. Z mojej winy, skórzane powinny były być dobrze impregnowane, a zaniedbałam to. W jednym, przy palcach rozdarła się skóra, tak na jakieś dwa centymetry. Widać było, nie chroniły przed śniegiem i wilgocią i prawdopodobnie, rozdarcie mogłoby się powiększać. Zaniosłam je do szewca, do takiego punktu w centrum handlowym. On stwierdził, że tego nie da się już naprawić. Buty są do wyrzucenia.

Na szczęście, dostałam wtedy od kogoś awaryjne buty, a po jakiś dwóch tygodniach zdobyłam pieniądze i mogłam kupić sobie nowe zimowe.

I właśnie teraz, po przedeptaniu trzech zim, czyli nie aż tak szybko, te buty także zakończyły żywot. Nadal mam tamte awaryjne. Stanęłam ponownie w obliczu kupowania sobie nowych butów, choć lepiej żebym pieniądze przeznaczyła na inne ważne wydatki. Jedzenie na przykład. Jednak, przypomniałam sobie o tych rozdartych. Cały czas leżały w szafie. Ja nie wyrzucam rzeczy tak szybko. Raz na jakiś czas je zakładałam. Przez ostatnie miesiące bywałam na lokalnej internetowej grupie, a tam często padają pytania "gdzie dobry szewc?", "gdzie hydraulik?". Dzięki temu sprawdziłam, że kilka ulic ode mnie, pod drodze do szkoły dziecka jest zakład szewski.

Zakład jest na parterze starej, komunalnej kamienicy. Wygląda jakby nawet właściciel o nim zapomniał. Czynny 10-17:00, więc jak się pracuje, to nie da rady tam zajrzeć. Ja jestem na urlopie. Szewc to pan już po siedemdziesiątce. Obejrzał buty - skóra do zaszycia, pokryje to łatką. 20 złotych (słownie: dwadzieścia złotych). Do odebrania następnego dnia. Odebrałam i zatkało mnie, bo nie widać, że buty są naprawiane. Oczywiście, jeśli ktoś wie, że tam jest łatka, albo jest fanem ludzkiego wyglądu i studiuje za ile i skąd te buty, to dostrzeże ją. Za dwie dychy mam naprawione buty. A podobno nie dało się ich uratować.

Najsmutniejsze, że ten świat rzemieślników, fachowców, a nie wymieniaczy fleków już odchodzi :(

Tagi: szewc życie
21:11, bezcielesna
Link Komentarze (5) »
Tagi