To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Urząd Skarbowy

środa, 20 maja 2015
Czynny żal

To chyba ostatni rok, gdy sama wypełniam deklarację podatkową, bo za dużo nerwów mnie to kosztuje :)

Zadzwoniła do mnie wczoraj pani z Urzędu Skarbowego. Przypomniała mi, że zgłosiłam w tamtym roku najem garażu, a nie ma tego w zeznaniu podatkowym. Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem jak tak ogarniętą osobę - za jaką się uważam - mogło tak zaćmić, by o tym zapomnieć. Wyleciało z głowy, wyzerowałam z pamięci. Jedynym moim wytłumaczeniem jest to, że po sprzedaży, podatku już nie płaciłam i nie utrwaliło się.

Zabrałam się za to jak najszybciej, czyli dziś. Najpierw próbowałam to wpisać w PIT 37, jako korektę, ale coś mi nie grało. Zadzwoniłam do urzędu. Tam uświadomili mi, że mam wypełnić jakiś PIT 28 i czy ja płaciłam ryczałtem, czy inaczej? Nie pamiętałam czy ryczałtem, na ile opiewała umowa, ile płaciłam podatku. Ustaliłam przez telefon, że to był ryczałt. To miałam czas do końca stycznia... Gdyby nie antybiotyk brany od piątku, to bym pomyślała, że to przez urząd byłam dziś dwa razy w toalecie.

Przekopałam się przez historię płatności, wygrzebałam umowę najmu. Przy okazji zobaczyłam, że źle wyliczyłam wysokość podatku... Skarbówka mnie powiesi... Nawet nie potrafię na kalkulatorze dobrze wyliczyć 8,5% od sumy X... Różnica wynosiła 30 groszy, więc może jestem się w stanie wypłacić.

Wypełniłam ten PIT 28 i może nigdzie się nie rąbnęłam. Wpisałam ile wpłaciłam na prawdę i wyszło mi, że po prostu mam niedopłaty 2 złote. Słownie dwa złote. Realnie miało być 1,5 zł, ale program zaokrąglił w górę. Trudno.

Napisałam też wzruszający tekst zatytułowany wrogo "Zawiadomienie o popełnieniu czynu zabronionego (czynny żal)". Najpierw stworzyłam coś sama, ale potem poprawiłam patrząc na wzory takich pism w internecie. Trochę się boję, że zawiadamiam, że popełniłam czyn zabroniony. Ja na prawdę nie lubię popełniać czynów zabronionych. Jednocześnie zarzekam, że nie uczestniczyły w tym osoby trzecie :)

I teraz - z jednego PITU mam nadpłatę, z drugiego niedopłatę. Mam wpłacić, a urząd i tak zwrócić co ma do zwrócenia? O dwa złote nie ma co się bić.

Dobrze, że jeszcze jestem w domu. Mogłam siedzieć dziś i rzeźbić w pitach i czynnym żalu, a jutro rano pójdę do urzędu, zostawię dokumenty i zapłacę te dwa złote w kasie.

Nie nadaję się do prowadzenia interesów.

 

PS: Od poniedziałku zaczynam pracę.

Tagi