To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: internet

piątek, 13 maja 2016
Jak uprawiałam seks z psem

Pisząc wpis rzucam też okiem na listę miejsc skąd wchodzono ostatnio na mojego bloga. Pewnego dnia, z zaskoczeniem zobaczyłam, że ktoś to uczynił po wpisaniu w wyszukiwarkę haseł "seks z psem". Zaczęłam się zastanawiać, który z moich wpisów mógł ściągnąć kogoś po takim haśle? A może, któregoś wieczoru, będąc pod wpływem krytykowanych teraz środków odurzających, takich jak - czekolada albo makaron pszeniczny, napisałam coś o dziwnym seksie?

Weszłam tam, gdzie była lista wyszukanych linków i gdzieś na końcu zobaczyłam mojego bloga. Był to wpis sprzed kilku lat, o moich warsztatach psychologicznych w stadninie koni. Nic z carycy Katarzyny. Przyroda, prowadzenie koni za uzdę, wegetariańskie jedzenie. Słowa "seks", "z", "pies" rozdzielone były od siebie kilkoma zdaniami. A mimo to, ten ktoś zajrzał do mnie. Ciekawe, czy został na stałe?
Nieodgadnione są ścieżki internetu.
 
17:54, bezcielesna
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 maja 2016
Im szerszy świat, tym nam ciaśniej

Spotkała mnie ostatnio ciekawa historia. Kilka dni temu rozmawiałam na placu zabaw z jedną z mam. Nasze dzieci chodziły razem do przedszkola, chodzą razem do klasy. I teraz ta mama przyznała się, że czytuje mojego bloga. 

Blog został założony dla znajomych ze świata rzeczywistego. Z czasem zauważyłam, że trafiły na niego osoby spoza mojego świata. Zawsze jednak wydawało mi się, że mało kto mnie czyta, niewielu ludzi tu zagląda. Widzę statystyki, ale nic mi nie mówią. Mało komentarzy, to mało czytających :)

A tu okazuje się, że znajoma osoba trafia na bloga, czyta i orientuje się, że autorkę zna osobiście. Tego nie przeżyłam. I tego się nie spodziewałam :)

Pomyślałam, że warto pisać publicznie tak, jakby to rzeczywiście miało być kiedyś publiczne. Czyli miał to poznać każdy, kto zna mnie osobiście. Nigdy nie wiesz, kiedy uda ci się dokleić do bloga twarz.

Przypomniał mi się też pewien wpis, na jaki trafiłam na FB. Pewna blogerka była zdezorientowana, bo prowadziła poczytnego i zapewne znanego bloga parentingowego, aż tu jej dziecko oświadczyło, że nie chce być obecne w treści bloga. Wpisy były znane w przedszkolu, szkole i dziecko było zmęczone ujawnianiem życia rodzinnego znajomym. Miało to tego prawo. Co jednak dalej z takim blogiem? Już nie mój problem. Albo jeszcze nie mój.

Z jednej strony sieć internetowa sprawia, że świat staje otworem, a i tak okazuje się, że ten świat to twoje podwórko :)

A w kolejny wpisie o tym jak uprawiałam seks z psem :)

Tagi