To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: dziecko i pieniądze pieniądze w rodzinie zabawki

wtorek, 31 marca 2015
Posiadanie

Element bycia rodzicem, trudny dla mnie do przerobienia - pieniądze w rodzinie.

Wiertka chce zabawki. Niby naturalne. Niestety, nie mogę tego porównać do własnych doświadczeń z dzieciństwa, bo to był inny świat, inne możliwości. Zdaję sobie sprawę, że mają tak wszystkie dzieci, ale czy aż tak? Wiertka ogląda reklamy i przy każdej zasypuje mnie pytanie, czy to jej kupię. Zaraz jest kolejna reklama i te same pytania. Wchodzimy do sklepu, kiosku, przechodzimy nawet i jest kolejna seria. Kup mi. Kup mi. Kup mi. A potem pół dnia komentarzy, że ja się rządzę, że ona tak by chciała tę zabawkę, gazetkę. Mówi. Mówi. Mówi. Nie zamyka tematu, tylko namawia, komentuje do momentu zaśnięcia.

Oczywiście, jestem asertywna, nie kupuję. Daję dziecku codziennie po złotówce, lub dwóch i mówię, że ma zbierać na gazetkę. Zabawki są za drogie na takie ciułanie. Ile się jedna przy tym nasłucham. Głowa pęka.

Pamiętam, że też wszystko chciałam mieć. Na wczasach w górach, na ludowym bazarku co stoisko chciałam by coś mi kupić. A mama miała nerwy na cienkich postronkach. Tyle, że dziś moje dziecko ma taki bazarek non stop, wszędzie.

Zaczęłam się bać jej materialistycznego podejścia do życia. Co jeśli z tego nie wyrośnie? Jeśli za jakiś czas będę zasypywana przez nastolatkę listą życzeń i to sporo droższą od obecnej. Co jeśli dla niej wyznacznikiem wartości człowieka będą jego pieniądze i to co może dla niej kupić? A ja stanę się nikim? Jeśli stanie się "galerianką"?

Próbuję z nią rozmawiać, ale ona ma odpowiedź na wszystko.

- To idź do bankomatu po więcej pieniędzy.

- To więcej pracuj, a będziesz miała więcej pieniędzy.

- Nie jesteś matką, która kocha dziecko.

Tak, tak, pamiętam, ja też z trudem dochodziłam do tego, że świat nie kręci się dookoła mnie i pieniędzy ledwo starcza na wszystko.

Są też teksty  humorystyczne. Wiertka pokazuje mi ulotkę z lego, jest tam kilka zestawów. Oczywiście, chce mi powiedzieć, które chce mieć:

- Ale żebyś się nie zamęczyła, to kupisz mi tylko ten i ten i ten. Ten kupi mi dziadek, A ten tata.

Gdyby chociaż cierpiała na niedobór. Dom przypomina hurtownię zabawek. Bawi się czymś tydzień i nudzi się. To nie czasy, gdy zabawkę trzymało się latami i wspominało jeszcze jako dorosły. Ostatnio rzuciłam, że ma ich za dużo i trzeba je będzie oddać. Zgodziła się ochoczo, proponując, że na miejsce starych kupimy nowe. Co to za człowiek, co to za pokolenie, które przedmioty traktuje tak lekko? Bo inne dzieci mają piękne zabawki, ona ma okropne. Nie wie, że te dzieci mówią to samo :) Potwierdzone u innych matek :)

Z nadmiarem to prawda - 2/3 zabawek spokojnie można komuś oddać. Tylko, że to głównie pluszaki. Kto dziś potrzebuje zabawek? Wszyscy cierpią na nadmiar. Gdzie znaleźć miejsce, rodzinę, gdzie takie zabawki zostaną przyjęte z radością? Domy dziecka są nimi zasypywane. Znowu dom samotnej matki?

Część rzeczy może spróbuję sprzedać. Będą pieniądze na nowe zabawki.

Inna kwestia, to kiedy kupować prezenty? Chodzi mi zabawki w cenie powyżej 50 zł, a nawet droższe. Uważałam zawsze, ze od tego są - urodziny, imieniny, Dzień Dziecka i Gwiazdka. Cztery dni w roku. A może jestem za skąpa? Przyjaciółka Wiertki (ta z tego samego bloku) dostaje je od dziadka i cioci bez powodu. Ona jest jedynym dzieckiem w rodzinie. Dziadek Wiertki ma troje wnucząt i mało pieniędzy, jej wujek ma swoje dzieci. Jak ma to tłumaczyć dziecku? Może co jakiś czas powinnam kupić coś dziecku, bez okazji? Gazetek z zabawkami nie liczę, bo te kupujemy raz w miesiącu - zazwyczaj za uzbierane przez Wiertkę pieniądze.

Jestem minimalistką, choć zbierającą szpargały. Pieniądze wolę wydawać na książki, warsztaty, zajęcia. Tłumaczę sobie, że może mam podobnie - przecież przeglądam katalogi z ubraniami, czy meblami i wyobrażam sobie, że coś z tego kupuję. A potem  zapominam. Może Wiertka ma tak samo, tylko, że robi to głośno?

Jestem czasami tak zmęczona tym Kup mi kup mi kup kup mi.

Będzie jeszcze o rządach, ale to w oddzielnym wpisie.

Tagi