To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: Urodziny Pragi

wtorek, 07 lutego 2017
Urodziny Pragi 2017 - inauguracja

Nie wiem, co tkwiło w głowie króla Władysława IV, że nadał wioseczce Praga prawa miejskie w środku zimy. A wtedy trzaskająca musiała być bardziej. Do wiosny poczekać nie mógł? I teraz musimy, wariaci, świętować w śniegu i mrozie :)

Tegoroczne obchody rozpoczęły się już wczoraj wykładem o Pradze w filmach. Odbywało się to w "To się Wytnie". Knajpa z klimatem, fajna. Jednak jak większość lokali na Nowej Pradze ma pewną wadę - brak ogrzewania połączony z wysokim sufitem. Był jeden grzejnik olejowy, ale to dość mało. Zebrało się sporo ludzi, atmosfera była prasko-rozrywkowa dzięki nieocenionemu Pani Mieczysławowi Janiszewskiemu i jego ferajnie.

Wykład był bardzo fajny, z fragmentami filmów. Karol Bulski, prowadzący, wybrał - z ponad stu pozycji - kilkanaście tytułów, których akcja albo plenery były wzięte z Pragi. Opowiadał o scenariuszach, a nawet - przy okazji oglądania "Rezerwatu" dzielił się własnymi wspomnieniami z wynajmowania mieszkanek w praskich kamienicach. Przy okazji dowiedziałam się, że najbardziej znana, najczęściej na świecie oglądana polska ulica jest właśnie tu na Pradze Północ, na Nowej Pradze. To ulica Mała. Dzięki swoim kamienicom, zabudowie jest sceną dla wielu plenerów w filmach o drugiej wojnie światowej, latach przedwojennych. 

Wytrzymałam ponad dwie godziny. A pomimo kubka gorącej herbaty, moje ciało stopniowo wytracało ciepło i zaczęło troszeczkę dygotać. Wiem, że metoda tylko pogarsza sprawę, ale przydałby się duży kubas grzanego wina ;) Po powrocie do domu, weszłam do wanny z gorącą wodą, by się wyparzyć.

Dziś pogoda się nie poprawia i nadal jestem zmarznięta.

W sobotę, Karol Bulski, poprowadzi spacer miejski śladami scenerii filmowych, a zainteresowanych świętowaniem zapraszam do przejrzenia programu ;)

http://www.twoja-praga.pl/info/informacje/5199.html

https://www.facebook.com/events/324460981283435/

 

wtorek, 14 lutego 2012
Człowiek Matka

Nie jestem Matką Polką. Człowiekiem Matką jestem. Trudno.

Ostatnio Były nigdzie nie wyjeżdżał, więc mogłam sobie wyjść w kilka miejsc, z dzieckiem chorym na rotawirusa dwa dni posiedział. Bardzo miło z jego strony. Zaczęłam się obawiać, że Wiertka więcej czasu z nim zaczyna spędzać i zaraz dostanę od niego pozew o alimenty. To i tak nie jest szczyt moich możliwości, bo gdybym miała możliwość, to codziennie się dzieje coś fajnego w mieście. Starałam się to teraz jakoś wyważyć.

Zastanawiałam się też ile potrwa ten "miesiąc miodowy", bo że się w końcu skończy, to pewne. A spytać się nie mogę, bo to wścibskie, nieeleganckie i jak to miałoby brzmieć? "Zerwaliście ze sobą / Ona ma teraz ważniejsze sprawy / Nie masz pieniędzy na bilet / Masz dozór policyjny i nie możesz opuszczać miasta?". Już widzę tę agrafkę wystającą z jego tyłka i to "nie wiem, nie wiem, skąd mam wiedzieć, co będę robić za trzy dni". Nawet Jarosław Kret nie wie.

No to teraz "mm" się skończył. Były wyjeżdża i musi, musi. Akurat kiedy mam pierwsze zajęcia, dziewczyny ze stowarzyszenia dopytują się mnie, który termin warsztatów mi odpowiada, żebym mogła je wesprzeć. Te wszystkie wykłady, wieczory autorskie to duperele, bo mogę sobie z nich zrezygnować, świat się nie zawali. W takim układzie nie mogę za bardzo - zapisać się do lekarza, umówić ze znajomymi na kolację, do kina.

Może jak on znowu wróci do tygodniowych interwałów wyjazdowych, to będę mogła ponownie sprawy ogarnąć.

Jeszcze napiszę o niedzielnym zakończeniu urodzin Mojej Dzielnicy - wernisaż zdjęć "wczoraj i dziś". Zdjęcia "wczoraj" były głównie z lat 60tych, ale zdarzały się też i takie z przełomu 70/80tych, czyli czasów, gdy odbywałam pierwsze podróże do Miasta. Podróże w celach zakupowych - na Bazar, czyli taki podmiejski szyk "pret a porte" lub do PTDu, czyli świata "haute couture". Dziś zamykam oczy i pod powiekami widzę jeszcze tamte miejsca, tamten zgiełk. Tamten Dworzec. Po wystawie były jeszcze opowieści o ulicach dzielnicy, budynkach.

Tagi