To historia o tym, że można zostać bez faceta, pracy, perspektyw, pieniędzy, za to z dzieckiem. To historia o tym, że potem można nie zrobić kariery, nie realizować pasji, ani nie spotkać mężczyzny swojego życia. To historia o tym, że powyższe nie dadzą ani frustracji, ani zadowolenia życiowego. To historia o tym, że można żyć wbrew schematom, które narzuca samotnej kobiecie kultura popularna. Czyli zwyczajnie.

Wpisy z tagiem: telefon

piątek, 19 czerwca 2015
Komórkowo

Jeszcze zaległa historia i zmianie telefonu. Jakieś trzy tygodnie temu dziecko zrzuciło ze stoliczka mój aparat telefoniczny. Telefon już ze dwa razy wcześniej zaliczył spadek, nie wiem, jakiś taki pechowy czas biedaka w moich dłoniach dopadł. Okazało się, że ekran jest biały. I tu przyznam, że brak telefonu komórkowego, gdy nie ma się stacjonarnego, jest bardziej uciążliwy. Mam tam kalendarz, przypomnienia, budzik, alarmy oraz - co oczywiste, łączy świat ze mną :)

Okazało się, że wyświetlacz padł na dobre. Na szczęście, kończyła się moja umowa i przedłużyłam ją, przy okazji biorąc nowy aparat w promocji. Musiałam jeszcze przetrwać dni pomiędzy. Znalazłam skądś poprzedni aparat, ale okazało się, że ma zniszczoną wtyczkę do ładowarki. To wygrzebałam jeszcze starszy aparat - warto być chomikiem. Ten miał dla odmiany spuchniętą baterię, do wyrzucenia. I znowu, to nie ja, ale Były wykazał się myśleniem niestandardowym. Wpadł na pomysł, by baterię z telefonu starszego przekładać do najstarszego w celu ładowania i ponownie przekładać. Miałam taką surogatkę dla baterii ;)

Tym razem postanowiłam być nowoczesna, korzystać docelowo także w internetu w telefonie, więc zamówiłam smartfona. Model któremu pozostałam wierna nie okazał się być popularny, bo nikt go nie używa :D Na szczęście, sokramka trochę mi pomogła. Za kilka lat będzie to niezmiernie śmieszny wpis, ale ja na prawdę zastanawiałam się, jak włączyć aparat skoro ma ekran dotykowy, albo jak - do cholery jasnej - wydobyć klawiaturę, gdy ktoś prosi mnie o wybieranie tonowe :D :D :D 

Dygresja. Jeden z moich niezliczonych szefów opowiedział anegdotkę. To historia jeszcze z lat 90tych, a jemu przydarzyła się jeszcze wcześniej. Gdy dzwonił i słyszał w słuchawce prośbę o wybieranie tonowe, to próbował wybierać tonem - głosowo. Wołał do słuchawki :) Ja moją o smartfonie też będę tak opowiadać :)

Zmiana aparatu była dość drastyczna. Nie należy jej dokonywać przed okresem, oj nie. Wszystko mnie w tym smartfonie drażniło i było nie tak jak powinno. Żeby bateria trzymała dłużej niż pół dnia powyłączałam wszystko co się da, czyniąc ze smartfona aparat klawiaturowy tyle, że z szybką ;) Dotąd jeszcze nie zabrałam się za korzystanie z internetu. Smarton jest dla mnie za cichy - przypomnienia z kalendarza są dla mnie istotne, bo czasem muszę sobie coś przypomnieć natychmiast. Mam wrażenie, że to model dla ludzi, który bez przerwy trzymają go w dłoni, więc i tak widzą, jak im coś wyskakuje na ekranie. Jest jak "trophy wife" - ładna, efektowna, ale na schabowego z ziemniakami idziesz do baru.

Przyszła mi za to jedna refleksja - jeśli chcesz dać mężczyźnie wskazówkę jak ma dotykać kobietę, to powiedz mu, żeby ją jak wyświetlacz swojego smartfona traktował ;) Potem okazało się, że mój brat ma dokładnie ten sam model, więc będę się miała do kogo zwrócić po wskazówki.

W sumie to już nawet go lubię, choć boję się położyć na trasie przelotów mojego dziecka :)

Tagi